Wczoraj umówiłam się na randkę z chłopakiem, do którego

Wczoraj umówiłam się na randkę z chłopakiem, do którego wzdychałam 3 miesiące. Na tę okazje postanowiłam się przepięknie pomalować, by oczarować go boskim spojrzeniem. Złociste cienie i krótka czarna sukienka wyglądały zabójczo. Ze względu na "jedyne"29 stopni, które skutecznie rozpuszczają cień, postanowiłam się zabezpieczyć i zabrać owe smarowidło oraz patyczek do uszu do nakładania. Na spotkaniu było niesamowicie, czułam jakbyśmy się znali od zawsze, wydawało mi się że on myśli tak samo, bo nawet bez skrępowania poprosił, żebym schowała jego telefon i słuchawki w swojej torebeczce. Długie spacery, przesiadywanie na ławce i szybkie piwo w jedynym otwartym barze. Właśnie tam stwierdziłam, że jest to jedyna okazja, by poprawić makijaż, wiec przeprosiłam go i udałam się do łazienki. Następnie odprowadzałam go na stację i kiedy zapowiedzieli jego pociąg, przypomniałam sobie o słuchawkach w mojej torbie. Zaczęłam je nerwowo wyciągać, bo pociąg wjeżdżał już na peron. Nigdy nie zapomnę wyrazu jego twarzy, gdy w trakcie rozplątywania słuchawek znalazł wplątany w nie patyczek do uszu o złocisto-żółtym zabarwieniu. Usłyszałam tylko: "higiena to podstawa, nie?", nie miałam nawet szansy wytłumaczyć, bo chłopak znalazł się w pociągu w pół sekundy.. Obawiam się że już się nie spotkamy.
Myślę, że jestem dobrą matką. Dzisiaj moja nastoletnia córka

Myślę, że jestem dobrą matką.
Dzisiaj moja nastoletnia córka, jako karę za odmowę kupna iPhone'a, powiedziała mojemu mężowi, że mnie zobaczyła w mieście całującą jakiegoś chłopaka i spacerującą z nim za rękę.
Mój mąż uwierzył jej!.
Byłam wierna i utrzymywałam całą rodzinę od 3 lat.
Od dzisiaj mam piekło w domu
Pracowałem niegdyś w markecie budowlanym jako doradca klienta

Pracowałem niegdyś w markecie budowlanym jako doradca klienta na dziale sanitarno-hydraulicznym. Nie byłem jeszcze całkiem zaznajomiony ze wszystkim, a ponadto chyba każdemu zdarza się mieć "zaćmienie", kiedy po prostu nawet prostej rzeczy się nie kapuje. No więc pewnego dnia podchodzi do mnie klient i grzecznie pyta o konopie (inne nazwy to: końskie włosie lub pakuły - do uszczelniania rur). Ja w szoku. Myślę sobie: "kurde, facet chce kupić maryśkę". Mówię zdezorientowany, że nie mamy. A on naciska, czy na pewno itd. To mu wydukałem w ciągłym szoku, że "może na dziale ogród..."
Moje liceum każdej zimy organizowało wyjazd na narty

Moje liceum każdej zimy organizowało wyjazd na narty. Pojechało nas jakieś 60 osób. Już pierwszego dnia kilka z nich zaczęło wymiotować i źle się czuć, codziennie było coraz więcej chorych. Mnie to jakoś omijało. Dwa dni przed wyjazdem opiekunowie stwierdzili, że wrócimy wcześniej - chorzy dużym autokarem, a zdrowi (jakieś 15 osób) busem. W autokarze podróż minęła spokojnie, za to w busie porzygał się chłopak siedzący obok mnie. Zapach nie do opisania - do końca jazdy siedziałam przy otwartym oknie, z którego leciało lodowate zimowe powietrze, z chusteczką zapachową przy twarzy. Bonus? Zaczęłam chorować zaraz po powrocie do domu.
