W mojej rodzinie była taka tradycja, że - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




W mojej rodzinie była taka tradycja, że

W mojej rodzinie była taka tradycja, że zawsze matka dawała swojej córce w dniu 18 urodzin piękny, złoty pierścionek z koralem. Ten sam, od pokoleń. Wiadomo, że w XIX wieku moja praprababcia otrzymała go od swojego narzeczonego, a potem dała go swojej córce w jej osiemnaste urodziny, potem ta swojej itd., aż padło na mnie. Moja mama postanowiła oddać pierścionek do złotnika, aby go wyczyścił, i przy okazji zmniejszył - był bardzo duży, nawet z palca środkowego mi spadał. Tutaj zaczyna się główna historia - złotnik powiedział mamie, że ten pierścionek jest niemodny i brzydki, że ten koral w środku to podróbka, że jedynie złoto ma jakąś wartość, i jeśli to ma być prezent dla córki na 18 urodziny, to on po prostu odkupi ten pierścionek od mojej mamy, a jej sprzeda "coś bardziej odpowiedniego dla młodej osoby, w podobnej cenie". Tym sposobem nasza rodzinna tradycja została zniszczona, na urodziny dostałam jakiś okropny wisiorek z białego złota, którego nienawidzę, a sam złotnik-jubiler wystawił nasz pierścionek za 60 tysięcy złotych na swojej aukcji, jako "unikatowy, niepowtarzalny zabytek z oryginalnym koralem, który dziś jest już nie do zdobycia, ręczna robota, połowa XIX wieku".




NASTĘPNA HISTORIA >>



REKLAMA

Powiedziałam mojej mamie, że po latach

Powiedziałam mojej mamie, że po latach akceptowania zdrad mojego męża mam dosyć i zdecydowałam się na rozwód. Jedyną obawą mojej rodzicielki jest to, że mój już niedługo ex-mąż nie będzie chciał utrzymywać kontaktu z resztą rodziny.




REKLAMA

Opiekowałam się 10-letnim Szymonem. Kiedy

Opiekowałam się 10-letnim Szymonem. Kiedy przyszła pora na drzemkę jego siostrzyczki, on nie chciał jej pozwolić, bo chciał kontynuować z nią zabawę. Byłam nieugięta - przynajmniej do czasu, aż przywalił mi garnkiem w głowę i straciłam przytomność. Chwilę później do przytomności przywróciła mnie matka dzieciaków, która akurat wróciła z zakupów. Zwolniła mnie "bo zamiast pilnować jej pociech śpię sobie w najlepsze"... Ta jasne, a że na środku kuchni i w kałuży krwi to już bez znaczenia. Życzę jej powodzenia w znalezieniu kogoś kto wytrzyma z tymi rozwydrzonymi bachorami!




REKLAMA

REKLAMA