Mam pokój na poddaszu. Zimą jest w nim - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Mam pokój na poddaszu. Zimą jest w nim

Mam pokój na poddaszu. Zimą jest w nim bardzo zimno, pomimo, że grzejnik jest gorący, a ja dodatkowo jestem strasznym zmarźlakiem. Podczas tegorocznych mrozów całymi dniami i nocami używałam termofora. Nie chciałam się z nim rozstawać nawet na chwilę, więc włożyłam go sobie pod bluzę dresową i tak paradowałam po domu. Uwielbiałam to, jak przyjemne ciepełko rozchodziło się po brzuchu. Pewnego dnia przyszli do nas w odwiedziny bardzo konserwatywny wujek i ciocia. Widząc mnie z wielkim brzuchem (pod bluzą nie było widać, że to termofor), dziwnie na mnie patrzyli. Olałam to. Kolejnego dnia dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a żeby tego było mało zostałam potępiona przez resztę rodziny (też konserwatywną, sex przed ślubem jest dla nich równoznaczny z morderstwem). Oczywiście nie uwierzyli mi, że to był tylko termofor pod bluzą. Po dwóch tygodniach ktoś z rodziny zobaczył mnie z płaskim brzuchem (tak, normalnie jestem płaska jak deska) i dowiedziałam się, że już urodziłam. Parę dni temu zaś dowiedziałam się, że oddałam dziecko do adopcji, bo nie widzieli mnie z wózkiem. Nawet tłumaczenia mojej mamy nic nie dały. Jestem jeszcze dziewicą, a teraz wśród rodziny mam opinię puszczalskiej i wyrodnej matki, która oddała swoje dziecko.




REKLAMA

Mój mąż zaprosił kumpli na wieczór horrorów.

Mój mąż zaprosił kumpli na wieczór horrorów. Siedzieli i coraz bardziej upojeni napojami wyskokowymi oglądali kolejne hity. Nie wzięliśmy pod uwagę, że warto byłoby przenieść nasze papugi z domu na taką imprezę. Dźwięki, którymi nas raczą w środku nocy od paru dni są nie do opisania. Za każdym razem jestem bliska zawału.




REKLAMA

Nasz 14-letni syn zachowywał się jak szlachcic

Nasz 14-letni syn zachowywał się jak szlachcic, więc wzięliśmy się z żoną ostro za temperowanie jego zapędów. Żeby dostać kieszonkowe musi pilnować porządku w swoim pokoju , raz w miesiącu ugotować obiad dla wszystkich i raz na dwa tygodnie sprząta łazienkę. Początki były trudne, ale w zeszłym miesiącu sam z siebie zaproponował, że zrobi pranie. Parę razy robił to pod nadzorem, a później pozwoliliśmy mu już robić samemu. Wczoraj chciał zrobić nam niespodziankę i uprać również nasze rzeczy. Bardzo miły gest, szkoda tylko, że zamiast płynu do płukania przez pomyłkę wlał wybielacz.




REKLAMA

REKLAMA