Pewnego pięknego, letniego dnia, gdy byłam - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Pewnego pięknego, letniego dnia, gdy byłam

Pewnego pięknego, letniego dnia, gdy byłam małym brzdącem, moja matka i ciotka zabrały mnie do parku. Znalazłyśmy małą knajpkę na powietrzu, obok której ustawiona była scena, gdzie jakaś skromna kapela przygrywała swoje kawałki. Kiedy zrobili sobie przerwę, postanowiłam wślizgnąć się na scenę i sama coś zaprezentować. Złapałam za mikrofon nim ktoś się zorientował. Zadedykowałam piosenkę mojej mamie, co niezwykle rozczuliło wszystkich dookoła i nikt nie zamierzał przeszkodzić małej, słodkiej dziewczynce w śpiewaniu. Postanowiłam zaśpiewać krótką piosenkę o rybkach. Jednak trochę pomylił mi się tekst i zamiast zaśpiewać "wszystkie rybki mają piłki (...)", ja dziarsko nuciłam do mikrofonu "wszystkie rybki mają ci**i, a karasie po kiełbasie". Śmiech ludzi przy stolikach i minę mojej matki pamiętam do dziś.




REKLAMA

Obudziły mnie z drzemki podejrzane dźwięki.

Obudziły mnie z drzemki podejrzane dźwięki. Mieszkam sama więc stwierdziłam, że to włamywacz i ukryłam się za drzwiami z wielką patelnią (akurat była na wierzchu). Mój chłopak urwał się z pracy wcześniej i chciał mi zrobić niespodziankę, ale ja zaskoczyłam go chyba bardziej. Nabiłam mu również bardzo okazałe limo.




REKLAMA

Korzystając z toalety w centrum handlowym

Korzystając z toalety w centrum handlowym puściłam potwornie głośnego bąka, spotęgowanego jeszcze przez muszlę. Za drzwiami rozległo się płakanie małej dziewczynki i krzyki: "Obiecałaś, że nie ma się czego bać!". Po wyjściu z kabiny matka spojrzała na mnie z wielkim wyrzutem, ale nie dziwię się jej bo obawiam się, że dziecko będzie się bało toalet publicznych przez następnych parę lat.




REKLAMA

REKLAMA