Pewnego dnia rodzice oznajmili, że ich - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Pewnego dnia rodzice oznajmili, że ich

Pewnego dnia rodzice oznajmili, że ich znajomy ma do mnie sprawę i przyjdzie do nas nazajutrz. Tego dnia akurat nie było ich w domu, gdy znajomy przyszedł. Wpuściłem go i zaproponowałem, by poczekał na nich. Facet zaczął mi nagle zadawać dziwne pytania, np. Czy jestem zadowolony ze swojego życia, czy nie boję się śmierci, czy cierpię z powodu nieszczęśliwej miłości, czy moje obowiązki mnie nie przytłaczają, itd. Zwyzywawszy go od części rowerowych, prawie na kopach, wyrzuciłem go z mieszkania i wściekły zadzwoniłem do rodziców rzucając tekstem: "Co to miało być?! Macie mnie za ciepłego?!". W odpowiedzi usłyszałem coś w stylu "Niestabilność emocjonalna i napady gniewu, jednak miał rację...", po czym się rozłączyli. Nie minęło 5min, pojawili się w domu, zdenerwowani i roztrzęsieni. Po krótkiej rozmowie udało mi się dowiedzieć, o co chodziło. Rodzice byli zaniepokojeni widząc blizny i rany na moich rękach. Podejrzewali mnie o próby samobójcze. Facet, który przyszedł, był psychologiem, który miał się dowiedzieć dlaczego chcę się zabić i odwieść mnie od tego. Nigdy nie chciałem się zabić. Mamy trzy małe i bardzo energiczne koty, ich ulubioną zabawą jest przeprowadzanie na mnie zmasowanego ataku z zębami i pazurami. Stąd rany na rękach. Rodzice mistrzami dedukcji chyba nie są.




REKLAMA

Robiłam zakupy spożywcze w TESCO i miałam

Robiłam zakupy spożywcze w TESCO i miałam już solidnie wypchany koszyk z zakupami. Jako, że kasowałam wszystko na bieżąco to pakowałam zakupy od razu do toreb wziętych z domu. Idąc do kasy zorientowałam się, że zapomniałam o kawie. Zostawiłam koszyk w bocznej alejce i pobiegłam po kawę. Wracam, a tam koszyka nie ma, a torby z zakupami leżą na ziemi. Wkurzona poszłam po nowy koszyk. Wracam, a tam zawartość 3 toreb na ziemi, a torby same torby zabrane.




REKLAMA

Mam 20 lat i pracuję na recepcji w hotelu.

Mam 20 lat i pracuję na recepcji w hotelu. Ostatnio trafił się starszy pan, który kategorycznie odmówił uregulowania rachunku dopóki nie obsłuży go ktoś dorosły. Staruszek wkręcił sobie, że hotel należy do moich rodziców, a ja się podszyłam pod recepcjonistkę żeby ich oszukać i sobie dorobić.




REKLAMA

REKLAMA