Możecie nazwać mnie s*ką - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Możecie nazwać mnie s*ką

Stało się, jestem kochanką żonatego mężczyzny.
Zawsze wmawiałam sobie, że zajęci faceci są nietykalni, romans odpada. Przez cały czas postępowałam zgodnie ze swoją zasadą- Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Ale wtedy poznałam Jego - ok pół roku. Od pierwszego momentu zaczęło coś się między nami dziać, ale ja wiedząc że ma żonę zachowywałam pewien dystans. Zaczęliśmy się coraz częściej widywać. Dochodziło do kontaktu fizycznego, każdego razu coraz bardziej odważnego. 3 tygodnie temu spotkaliśmy się, tak o żeby porozmawiać. Nie trwało to długo, żeby zaczął mnie dotykać, tam gdzie nie powinien. Z racji tego, że mimo różnicy wieku i jego stanu cywilnego czuje w jakiś sposób pociąg do niego. Uległam i co gorsza jestem z tego powodu szczęśliwa. Nikt mi nigdy tak nie dogodził. Pragne go z każdą minutą. Od tamtego czasu widujemy się jeszcze częściej a spotkania są bardziej intensywne.

Nazywajcie mnie zdz*rą, s*ką czy jak inaczej chcecie. Związku ani rozwodu mu nie narzucam.
Ja jestem z nim szczęśliwa w relacjach które są między nami, a jego druga połowa wcale mi nie przeszkadza.
Najzwyklejsze spotkania bez zobowiązań...




NASTĘPNA HISTORIA >>



REKLAMA

Nasz 4-letni synek razem z babcią oglądał

Nasz 4-letni synek razem z babcią oglądał zdjęcia wakacyjne naszej rodziny. Foty były z czasów, zanim młody się urodził, ale babcia się nie zorientowała i zaczęła się nawet dziwić, że nie ma wnuczka na żadnym zdjęciu. Młody rezolutnie wytłumaczył to babci: "Babciu nie ma mnie na zdjęciu bo byłem jeszcze w jajkach u tatusia". Babcia tak się zapowietrzyła, że myślałam, że zejdzie na zawał.




REKLAMA

To było w czasach, kiedy kończyłam szkołę

To było w czasach, kiedy kończyłam szkołę muzyczną II stopnia, całkiem niedawno. Recital dyplomowy, aula Akademii Muzycznej wypełniona po brzegi. Koniec koncertu, składam podziękowania do mikrofonu. Kłaniam się, i w tym momencie wymsknął mi się naprawdę głośny pierd, który został znakomicie nagłośniony, bo stanęłam przed mikrofonem pojemnościowym...




REKLAMA

REKLAMA