Co się wczoraj wydarzyło to sam nie ogarniam. - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Co się wczoraj wydarzyło to sam nie ogarniam.

Co się wczoraj wydarzyło to sam nie ogarniam. Żona podeszła do mnie spokojnie i zadała pytanie czy wiem, do kogo należą pewne ubrania. Pokazała mi zdjęcie - damskie krótkie spodenki i koszulka na ramiączka, rozmiar XS, używane i sprane - jak do spania. Nie mam bladego pojęcia, do kogo należą owe ubrania, żona też nie. Odesłała je koleżance która u nas była w odwiedzinach na parę dni, a ta odesłała foto, że to nie jej. Sęk w tym, że tydzień przed znalezieniem owych ubrań robiliśmy totalne przemeblowanie, a pokój dziecka był całkowicie wyczyszczony bo weszły nowe meble. Z tym, że koleżanka była przed przemeblowaniem i od tamtego czasu nikt nas ani nie odwiedzał, ani do nas nie przychodził a żona przed świętami całe dwa tygodnie nie wychodziła z domu nawet do sklepu (pracuje z domu) będąc 24/7h w chacie, tylko ja wychodziłem wieczorami. Nie, nie zrobiła mi żadnej awantury zwyczajnie za cholerę oboje nie mamy pojęcia skąd i jak czyjeś ubrania, których nie rozpoznaje nikt (pytała swoje siostry i parę innych koleżanek) znalazły się w kącie pokoju naszego dziecka.




NASTĘPNA HISTORIA >>



REKLAMA

Byłem świadkiem jak starsza pani wywróciła

Byłem świadkiem jak starsza pani wywróciła się przed sklepem. Nikt się nie kwapił do pomocy, więc podbiegłem i pomogłem jej wstać i zapytałem czy nic poważnego jej się nie stało. Jak okazała swoją wdzięczność? Okładając mnie laską i wyzywając od zboczeńców.




REKLAMA

Pracuję w sklepie spożywczym. Pewnego dnia

Pracuję w sklepie spożywczym. Pewnego dnia pojawiła się paniusia z psem, yorkiem. Informuję ją kulturalnie, żeby jednak pieska do sklepu nie brała, bo szefostwo sobie nie życzy. Paniusia strzela foszek, bierze pieska w ręce i nim się zorientowałam, co chce zrobić, wkłada go do stojaka z pieczywem. Wyskakuję zza lady, pytam, co ona robi, ta tylko na mnie patrzy jak na idiotkę i się śmieje. A potem zabrała psa i wyszła cała dumna z siebie. Całe pieczywo do wyrzucenia, stojak do dezynfekcji i reszta dnia spędzona na tłumaczeniu klientom, czemu nie ma chleba. Paniusia uchwycona na kamerach, więc szef się uparł, że ją znajdzie i każe płacić za straty.




REKLAMA

REKLAMA