Zawsze byłem zwolennikiem zamieszkania - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Zawsze byłem zwolennikiem zamieszkania

Zawsze byłem zwolennikiem zamieszkania razem jeszcze przed ślubem. Wychodzę z założenia, że nie można kogoś w pełni poznać bez wspólnego mieszkania. Uratowało mnie to przed wielkim błędem. Spotykałem się przez parę miesięcy z super dziewczyną. Inteligentna, zabawna, a z wyglądu dosłownie mój ideał. Dogadywaliśmy się świetnie i byłem przekonany, że to ta jedyna. Wszystko zaczęło się psuć po wspólnym zamieszkaniu. Robiła awantury z byle powodu, a to źle odłożone buty, a to źle włożone naczynia do zmywarki, ale przebiła sama siebie kiedy wyrzuciła całe jedzenie z lodówki bo włożyłem do niej jaja kupione od gospodarza bez ich uprzedniego umycia. Darła się na mnie przy tym przez bitą godzinę, a ja tylko patrzyłem na nią w osłupieniu. Kiedy się uspokoiła powiedziałem jej jedynie, że z nami koniec.




REKLAMA

Na studiach pracowałam na infolinii dużego

Na studiach pracowałam na infolinii dużego banku. Praca bardzo monotonna, ale godziny pracy były bardzo elastyczne i dzięki temu mogłam studiować dziennie. Zrezygnowałam kiedy na koniec egzaminu ustnego wypaliłam automatycznie wyuczoną w banku formułkę: "To ja dziękuję za telefon do nas!".



Zastanawiam się nad rzuceniem pracy.

Zastanawiam się nad rzuceniem pracy. W biurze stałem się obiektem kpin od kiedy zatrudniono nową koleżankę - bardzo hojnie obdarzoną przez naturę. Wszyscy przywitali się z nią normalnie tylko ja wypaliłem "Cycki, to znaczy Piersi, to znaczy CZEŚĆ!".




REKLAMA

REKLAMA