Studniówka - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Studniówka

Mam prawie 20 lat, rok temu odbyła się moja studniówka. Wspomnę też, że jestem bardzo ładną dziewczyną i poszłam na nią z moim chłopakiem, którego wszyscy z klasy znali tylko ze zdjęć. Zaraz po tym jak dojechaliśmy na wydarzenie jego sportowym autem, wszystkie koleżanki zaczęły się na niego patrzeć. Nie powiem, mój chłopak jest bardzo przystojny, a dodatku gra w drużynie piłkarskiej, więc jest bardzo wysportowany.

W każdym razie, impreza się zaczęła. Oczywiscie był polonez, kwiaty dla nauczycieli, a potem alkohol lał się litrami. W końcu poszliśmy na parkiet z całą klasą. Mój chłopak okręcił mnie kilka razy, aż zrobiło mi się nie dobrze, więc poszliśmy razem do toalety. Poprosiłam go o wodę, poszedł i przyniósł mi, poprawiło mi się.

Siedzieliśmy zamknięci w kabinie toaletowej dla niepełnosprawnych, a ona byla bardzo duża. Usiadłam mu na kolanach i się zaczęło. Zaczął mnie dotykać i całować, zrobiło się naprawdę gorąco, rozebraliśmy się i zaczęliśmy uprawiać gorący i bardzo ostry seks. Musiałam być cicho, bo co chwilę ktoś wchodził. Zawsze chciałam mu zrobić loda z głębokim gardłem i wtedy się udało.

Po jakiejś godzinie skończyliśmy, dobrze ze tam była umywalka i było można się trochę umyć. Ubraliśmy się, poprawiłam włosy i makijaż, po czym wyszliśmy. Tylko zapomnieliśmy o jednej rzeczy -nie spuściliśmy wody w toalecie, a pływał tam kondom.

Weszła po nas dziewczyna z równoległej klasy, największa plotkara w szkole, rozpowiedziala wszystkim, że widziała gumkę w toalecie po tym, jak my z niej wyszliśmy. I takim sposobem każdy uczeń i nauczyciel patrzył się na mnie z dziwnym uśmiechem do końca studniówki. Wszyscy się dowiedzieli. Co najlepsze, moja wychowawczyni powiedziała mi na ucho żebym się nie martwiła, bo ona też uprawiała seks na swojej studniówce. Byłam w szoku.

Czekam na wasze hejty w stylu: "jak można uprawiać seks na własnej studniówce!". Ale szczerze? Polecam to każdemu!




REKLAMA

Mój brat uznał za zabawne zamknięcie kota

Mój brat uznał za zabawne zamknięcie kota w szafie z moimi ubraniami. Kot siedział tam wiele godzin, bo ja byłam w pracy i w stresie poniszczył wszystko, co tam było, m.in. koronkowe sukienki, koszule z dość delikatnych materiałów oraz dwie ramoneski. Do tej pory kot unika mojego brata i panicznie boi się, gdy otwieram szafę. Dzięki, durniu.




REKLAMA

Mieszkam w małej miejscowości i prowadzę

Mieszkam w małej miejscowości i prowadzę prywatny sierociniec dla kotów - przygarniam bezpańskie kociaki, odbieram niechciane futrzaki od osób z internetu i daję im nowy dom. Zwierzaki są w różnym wieku, przy takiej ilości rzeczą normalną jest, że się docierają między sobą, a w końcu kiedyś też odchodzą, szybciej lub później. Jednak co się ostatnio wydarzyło, przeraziło mnie do głębi - okazało się, że paru z moich "życzliwych"na co dzień sąsiadów po kryjomu znęca się nad moimi podopiecznymi. Odkryłem to przypadkiem idąc skrótem przez pobliski lasek i widziałem, jak jeden z nich z okna szopy strzela wiatrówką do kotów. Chcąc dowiedzieć się co jeszcze robią odkryłem też porozkładane miski z zatrutym mlekiem czy jedzeniem a u jednego za ogrodzeniem nawet ciało zaginionego trzy dni wcześniej Fibiego. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że po zgłoszeniu sprawy na policję i nawet skierowaniu do sądu sprawa została umorzona z braku jakiejkolwiek winy podejrzanych. Zupełnie straciłem wiarę w ludzi.




REKLAMA

REKLAMA