Jakieś 5 (niecałe 6) lat temu skończyłam - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Jakieś 5 (niecałe 6) lat temu skończyłam

Jakieś 5 (niecałe 6) lat temu skończyłam szkołę. Teraz dostałam wiadomość od znajomego na facebooku, że organizuje "spotkanie po latach"i czy nie chciałabym przyjść. Zrobiło mi się miło, bo w szkole byłam często pomijana, ale w tej chwili jestem w trakcie kilkumiesięcznego kontraktu w Niemczech, który kończy się w październiku. Powiadomiłam o tym kolegę, dodając, że strasznie mi przykro. Kolega powiedział, że nie mam co przepraszać. Zaproszenie było dla picu. Tak na prawdę szukają z kilkoma kolegami powodu, by się napić, a żeby jego żona nie miała do niego fochów zaprasza też wszystkich, kto się nawinie. Mnie zaś zaprosił tylko z uprzejmości, by nie wyszedł na dupka, gdy wieść gruchnie, że mnie jako jedynej nie zaprosił.




REKLAMA

Mój brat uznał za zabawne zamknięcie kota

Mój brat uznał za zabawne zamknięcie kota w szafie z moimi ubraniami. Kot siedział tam wiele godzin, bo ja byłam w pracy i w stresie poniszczył wszystko, co tam było, m.in. koronkowe sukienki, koszule z dość delikatnych materiałów oraz dwie ramoneski. Do tej pory kot unika mojego brata i panicznie boi się, gdy otwieram szafę. Dzięki, durniu.




REKLAMA

Mieszkam w małej miejscowości i prowadzę

Mieszkam w małej miejscowości i prowadzę prywatny sierociniec dla kotów - przygarniam bezpańskie kociaki, odbieram niechciane futrzaki od osób z internetu i daję im nowy dom. Zwierzaki są w różnym wieku, przy takiej ilości rzeczą normalną jest, że się docierają między sobą, a w końcu kiedyś też odchodzą, szybciej lub później. Jednak co się ostatnio wydarzyło, przeraziło mnie do głębi - okazało się, że paru z moich "życzliwych"na co dzień sąsiadów po kryjomu znęca się nad moimi podopiecznymi. Odkryłem to przypadkiem idąc skrótem przez pobliski lasek i widziałem, jak jeden z nich z okna szopy strzela wiatrówką do kotów. Chcąc dowiedzieć się co jeszcze robią odkryłem też porozkładane miski z zatrutym mlekiem czy jedzeniem a u jednego za ogrodzeniem nawet ciało zaginionego trzy dni wcześniej Fibiego. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że po zgłoszeniu sprawy na policję i nawet skierowaniu do sądu sprawa została umorzona z braku jakiejkolwiek winy podejrzanych. Zupełnie straciłem wiarę w ludzi.




REKLAMA

REKLAMA