Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA


To wszystko wina jego penisa


Mam dwadzieścia parę lat, kilka związków za sobą, lubię seks, zresztą kto nie lubi? Ha! Czytajcie dalej. Nie sądziłam, że to przytrafi się akurat mi, nie sądziłam, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Ale od początku.

Poznałam chłopaka, niech będzie Adrian. Najpierw koleżeństwo, z czasem przyjaźń i w końcu związek. Moi przyjaciele mówili, że Adrian to nie chłopak dla mnie bo "za spokojny", ale ja wiedziałam swoje. Wiedziałam, że Adrian to spokojny człowiek, że jestem jego pierwszą dziewczyną. To ja się przy nim uspokoiłam, koniec z imprezowaniem i kolegami. Znajomi na mieście podchodzili i mówili: "Aniela, stać Cię na przystojniejszego" co mnie nie bolało, ja wiedziałam swoje, widziałam w nim dobroć, jego miłość do mnie była niemalże namacalna. Nie myślcie sobie teraz, że ze mnie taka cud dziewczyna co docenia dobrego chłopaka, daleko mi do dobrej dziewuchy. W duchu myślę, że kawał ze mnie chuja.

Sielanka z Adrianem trwała i trwała chyba z 7 miesięcy i nagle doszło do mnie: "wow, Anielka, tyle bez seksu?! Nooo gratulacje! To musi być miłość". Za to ta na dole Anielka odpowiedziała: "No chyba sobie ze mnie kurwa żartujesz?!!". Wygrała.

Zaczęłam delikatnie sprawdzać Adriana czy ja go w ogóle podniecam, pociągam, ale on nic w tym kierunku nie robił, nie dawał mi się nawet tam dotknąć i mnie też nie ruszał w tych okolicach, a jeśli już to przypadkowo dotknął moją pierś, ale zaraz speszony zabierał dłoń. Pragnę tutaj nieskromnie nadmienić, że nie jestem granatem, a nawet ładne ze mnie dziewczę. Stwierdziłam, że już raz miałam prawiczka to i tym razem dam radę. Niestety każda moja próba zachęcenia go rano (tak rano, bo wtedy przecież każdy facet ma ochotę) okazywała się klapą. Myślę sobie: "no, może jest wyjątkowy i nie lubi rano, to może wieczorem!". Ale wieczorem też nie bardzo. Byłam załamana, bo mijały tygodnie a on nic, czułam się najmniej atrakcyjną kobietą na ziemi. Jedni by powiedzieli, że jestem głupia pipa bo niejedna by chciała chłopaka, przyjaciela który kocha i szanuje. Ja z opisu też, ale ja to jednak przeżyłam i wiem, że brak seksu i jakiegokolwiek zbliżenia zamienił nasz związek w przyjaźń, ale tylko z mojej strony.

Czas leciał, było nam dobrze, on był ze mną w szczęśliwym związku, a ja w przyjaźni. I tu bang! Któregoś wieczoru kładziemy się spać, nie byliśmy trzeźwi i chyba to dało mu trochę więcej odwagi, bo zaczął się do mnie dobierać! Byłam w ciężkim szoku, nie wiedziałam właściwie jak się zachować. Zaspokoił mnie oralnie i muszę przyznać, że jak na nowicjusza była to całkiem dobra minetka! Standardowo w takich sytuacjach poprosiłam, żeby przyszedł na górę, po jakimś czasie przyszedł, chciałam mu pomóc i tu zamarłam. Gdy złapałam jego penisa okazało się, że... to właściwie penisek.

Był tak maleńki, że nic nie poczułam, bo on nawet nie wszedł - był tak mały, że nie dostawał do pochwy.

Cała akcja nie trwała długo, a ja po prostu leżałam i całe szczęście, że było ciemno, bo jakby zobaczył moją minę to by sprawdzał czy mam puls. Wielkość jego penisa nie miała nic wspólnego z alkoholem, on po prostu był taki tyci-tyci. Po wszystkim po prostu odwróciłam się do ściany i tak przeleżałam do rana, a później uciekłam do swojego domu.

Wróciłam i płakałam przez 3 dni, nie wiem już teraz sama dlaczego. Czy dlatego, że to taki dobry chłopak i to spotkało akurat jego, czy może dlatego, że już wiedziałam, że nie mogę z nim być bo, bo po prostu nie. Oczywiście nie dałam po sobie poznać, że coś jest nie tak. Nie mogłabym mu tego zrobić. Minęło trochę czasu, a ja wróciłam do poprzedniego stylu życia - imprezy, znajomi. Niedługo padł tekst: "to nie Ty, to ja, zostańmy przyjaciółmi". Wiem, beznadziejnie, ale nie stać mnie było na szczerość. To mogłoby go zniszczyć i może tylko ja na to tak patrzę, a innej to nie będzie przeszkadzało, więc po co miałam podburzać jego "pewność siebie"? Głupio się usprawiedliwiam ale wiem też, że czasem przemilczenie pewnych spraw jest lepsze niż prawda.

Może gdyby powiedział mi o tym parę miesięcy wcześniej, gdy jeszcze byłam cholernie zakochana, może bym zrozumiała i nauczyła się z tym żyć? Eeee wątpię. Dla uspokojenia - karma to suka i daje się we znaki.





REKLAMA


Mamy w domu mini pralnię w piwnicy. Drzwi


Mamy w domu mini pralnię w piwnicy. Drzwi do niej są samozatrzaskowe z taką mini-blokadą zapobiegającą przypadkowemu zamknięciu się. W niedzielę postanowiłam zrobić coś sensownego i poszłam zrobić pranie.

Moja młodsza 4-letnia siostrzyczka w ramach zabawy zwolniła blokadę, a chwilę później pojechała z rodzicami na plac zabaw. Nie było ich przez 4 godziny. To nie był mój wymarzony dzień wolny.





REKLAMA



REKLAMA