Siedziałam ostatnio z chłopakiem u niego - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Siedziałam ostatnio z chłopakiem u niego

Siedziałam ostatnio z chłopakiem u niego kiedy nagle zaczął dzwonić mój telefon. Odbieram, sąsiad (i zarazem dobry znajomy) narzeka, że moja kicia strasznie się drze pod drzwiami mieszkania (pewnie ojciec wypuścił ją przypadkiem, wychodząc do pracy). Mówię, że się tym zajmę, bo w sumie z chłopakiem mieszkamy blok w blok. Informuję lubego, że zaraz wracam, przedstawiam sytuację i wychodzę. Pod mieszkaniem, oprócz zrozpaczonej kici, czeka na mnie ów sąsiad. Kota wpuszczam do domu, z sąsiadem o czymś gawędzę, najwyżej pięć minutek. Wracam do chłopaka, ale on już na mnie czeka pod blokiem i w krzyk, że on wie, że go zdradzam z tym znajomym, bo mam go w telefonie zapisanego Kochanek (TO NAZWISKO). Tłumaczę wszystko, okej, daje się przekonać. Dwa dni temu znowu awantura, że z Kochankiem na pewno go zdradzam, bo mamy więcej wspólnych znajomych na fejsbuku, więc pewnie się szlajamy razem. Ręce opadają. Może rzeczywiście powinnam go zdradzić.




REKLAMA


Zauważyłam niezłego przystojniaka w kawiarni

Zauważyłam niezłego przystojniaka w kawiarni czytającego książkę. Podeszłam do niego i zapytałam co czyta.

Odpowiedział, że "Jak nie wtykać nosa w cudze sprawy"autorstwa "Pierd*l się". Normalnie jestem mistrzynią podrywu.





REKLAMA


Byłam dziś w sklepie świadkiem

Byłam dziś w sklepie świadkiem (i uczestnikiem) takiej sytuacji: Kobieta z dzieckiem stoją w kolejce do kasy i żebrają, proszą ludzi o złotówkę czy dwie.

Dziecko bardzo chce wafelka za 80 groszy, ale mama odmawia, mówiąc, że nie czas na słodycze, bo trzeba kupić chleb i na batona nie starczy (dodam, że nic nie położyła na taśmę). Wzięłam więc tego batona i podałam chłopcu, mówiąc, że zapłacę. Kobieta odparła, że woli dostać tę złotówkę, a nie batona dla synka, bo brakuje jej do chleba. Dałam jej też złotówkę, bo to przecież prawie nic.

Kiedy nadeszła ich kolej, kobieta zamiast poprosić o chleb powiedziała cicho do kasjerki "Marlboro czerwone setki pani da"po czym zapłaciła, wyszła i tyle. Aha, no i oczywiście dziecko batonika nie dostało.





REKLAMA




REKLAMA