Mieszkam na wsi i po zejściu z drogi - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Mieszkam na wsi i po zejściu z drogi

Mieszkam na wsi i po zejściu z drogi głównej do domu trzeba pokonać jeszcze kilkaset metrów drogą polną. Droga ta w pewnym momencie wiedzie pod górę, jednocześnie skręcając, a po obu stronach drogi są wysokie skarpy. Tego dnia wracałam do domu pieszo, bardzo mi się chciało siku i gdy byłam już pod tą górką, nie wytrzymałam i postanowiłam w tym miejscu załatwić swoją potrzebę. Nagle za swoimi plecami usłyszałam warkot pracującego silnika. Odwróciłam głowę i zobaczyła zjeżdżający samochód z górki. Niewiele myśląc, poderwałam się i w biegu zaczęłam wspinać się na skarpę. A to wszystko ze spodniami i majtkami opuszczonymi do kolan. Wisienką na torcie w tej historii jest kierowca tamtego samochodu - ksiądz.




REKLAMA


Zauważyłam niezłego przystojniaka w kawiarni

Zauważyłam niezłego przystojniaka w kawiarni czytającego książkę. Podeszłam do niego i zapytałam co czyta.

Odpowiedział, że "Jak nie wtykać nosa w cudze sprawy"autorstwa "Pierd*l się". Normalnie jestem mistrzynią podrywu.





REKLAMA


Byłam dziś w sklepie świadkiem

Byłam dziś w sklepie świadkiem (i uczestnikiem) takiej sytuacji: Kobieta z dzieckiem stoją w kolejce do kasy i żebrają, proszą ludzi o złotówkę czy dwie.

Dziecko bardzo chce wafelka za 80 groszy, ale mama odmawia, mówiąc, że nie czas na słodycze, bo trzeba kupić chleb i na batona nie starczy (dodam, że nic nie położyła na taśmę). Wzięłam więc tego batona i podałam chłopcu, mówiąc, że zapłacę. Kobieta odparła, że woli dostać tę złotówkę, a nie batona dla synka, bo brakuje jej do chleba. Dałam jej też złotówkę, bo to przecież prawie nic.

Kiedy nadeszła ich kolej, kobieta zamiast poprosić o chleb powiedziała cicho do kasjerki "Marlboro czerwone setki pani da"po czym zapłaciła, wyszła i tyle. Aha, no i oczywiście dziecko batonika nie dostało.





REKLAMA




REKLAMA