Starałam się o wyjazd na Erasmusa. Miałam - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Starałam się o wyjazd na Erasmusa. Miałam

Starałam się o wyjazd na Erasmusa. Miałam duże szanse na wyjazd. Niestety kontakt elektroniczny z uczelnią się w pewnym momencie urwał. Ominęłam przez to wymagane terminy i mnie nie przyjęto. Mój aktualny wtedy chłopak informatyk regularnie logował się na moją pocztę i usuwał wszelkie mejle z tą sprawą. Dodał też literówkę w adresie uczelni. Wyszło to na jaw, jak ostatnio prosił mnie, bym do niego wróciła. Powiedział, że za bardzo mnie kochał, by pozwolić mi wyjazd na pół roku do jakichś "obcokrajowców".




REKLAMA


Zauważyłam niezłego przystojniaka w kawiarni

Zauważyłam niezłego przystojniaka w kawiarni czytającego książkę. Podeszłam do niego i zapytałam co czyta.

Odpowiedział, że "Jak nie wtykać nosa w cudze sprawy"autorstwa "Pierd*l się". Normalnie jestem mistrzynią podrywu.





REKLAMA


Byłam dziś w sklepie świadkiem

Byłam dziś w sklepie świadkiem (i uczestnikiem) takiej sytuacji: Kobieta z dzieckiem stoją w kolejce do kasy i żebrają, proszą ludzi o złotówkę czy dwie.

Dziecko bardzo chce wafelka za 80 groszy, ale mama odmawia, mówiąc, że nie czas na słodycze, bo trzeba kupić chleb i na batona nie starczy (dodam, że nic nie położyła na taśmę). Wzięłam więc tego batona i podałam chłopcu, mówiąc, że zapłacę. Kobieta odparła, że woli dostać tę złotówkę, a nie batona dla synka, bo brakuje jej do chleba. Dałam jej też złotówkę, bo to przecież prawie nic.

Kiedy nadeszła ich kolej, kobieta zamiast poprosić o chleb powiedziała cicho do kasjerki "Marlboro czerwone setki pani da"po czym zapłaciła, wyszła i tyle. Aha, no i oczywiście dziecko batonika nie dostało.





REKLAMA




REKLAMA