Pracuję w sklepie z odzieżą i widzę, jak kobiety niepotrzebnie przejmują się rozmiarami, zamiast po prostu kupować to, w czym dobrze wyglądają. Ostatnio przyszła do nas dość krągła dziewczyna i poprosiła o "największe dżinsy w rozmiarze M, jakie mamy". Na oko od razu wiedziałam, że nosi XL, więc podmieniłam metki, przyniosłam jej, ubrała się, wyglądała świetnie i kupiła. Po 20 minutach do sklepu wparowała z tymi spodniami jej matka (2 razy większa) i twierdziła, że jak śmiemy obrażać jej dziecko takim rozmiarem i że mam teraz wymienić spodnie na "S". Byłam zniesmaczona jej zachowaniem, ale wszystko nadrobiła mina, którą zrobiła, gdy zobaczyła, jak w rzeczywistości wygląda ten rozmiar. Po cichu bąknęła "przepraszam"i wyszła.