Całkiem nieźle nam się powodzi, ale mąż i - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Całkiem nieźle nam się powodzi, ale mąż i

Całkiem nieźle nam się powodzi, ale mąż i tak jest chorobliwie skąpy. Uważa, że regularne odkurzanie mieszkania to wielkie marnotrawstwo, wiec zamiata całe mieszkanie ręcznie i dopiero to wciąga odkurzaczem. Na pytanie czemu nie zgarnie tego na zmiotkę i nie wyrzuci do kosza spojrzał na mnie jak na kompletną idiotkę i powiedział, że nie po to kupowaliśmy odkurzacz żeby z niego teraz nie korzystać. No tak - logiczne!




REKLAMA


Od niedawna mamy nowych sąsiadów, parkę

Od niedawna mamy nowych sąsiadów, parkę nieco młodszą od nas. Na początku nawet się trochę zakumplowaliśmy, lecz później powstały między nami zgrzyty, głównie ze względu na ich ciągle głośne imprezy w mieszkaniu, przez które nie mogliśmy spać.

Na początku żartowali z tego, zapraszali nas do wspólnej zabawy, później stali się dla nas po prostu chamscy i aroganccy. Wczoraj znów urządzili imprezę przekraczającą granicę zdrowego rozsądku, więc ok 1 w nocy wysłałam mojego chłopaka, aby ich uciszył, ewentualnie pogroził policją. Mija 15, 20, 40 minut, godzina, chłopaka nie ma, hałasy nie ustają. Nagle ktoś otwiera drzwi kluczem, wtacza się do mieszkania. Ja wyskakuję z łóżka, żeby opieprzyć chłopaka, który najwidoczniej się schlał u sąsiadów. Gdy zapaliłam światło okazało się, że to nie mój ukochany, a kompletnie nawalony sąsiad. Stwierdził, że zamienił się z moim facetem na partnerki, on teraz na górze posuwa jego dziewczynę, a sąsiadowi dał klucze, aby mógł się ze mną zabawić. Poleciałam natychmiast do mieszkania sąsiadów.

Mój chłopak, szczęście w nieszczęście, nikogo nie posuwał, był jednak tak nawalony, że nie widział nic złego, w tym, że dał sąsiadowi klucze do naszego mieszkania, gdy ten stwierdził, że impreza jest dla niego za głośna i chętnie by się przespał u nas w ciszy.





REKLAMA


Mieszkam na parterze. Mój sąsiad z piętra

Mieszkam na parterze. Mój sąsiad z piętra chwalił się ostatnio wszem i wobec, że wyjeżdża na miesięcy urlop do Tajlandii.

Parę dni po jego wyjeździe obudziły mnie jakieś hałasy na balkonie. Zobaczyłam sąsiada z drugiego piętra próbującego otworzyć moje drzwi balkonowe od zewnątrz. Zaczęłam krzyczeć, a sąsiad gdy mnie zobaczył krzyknął przerażony: "Sąsiadeczko, przepraszam, pomyliłem mieszkania!"- i ulotnił się z balkonu po drabinie. Zadzwoniłam na policję opisując sytuację i mówiąc, że facet prawdopodobnie próbował wbić się do mieszkania sąsiada będącego na urlopie.

Dyspozytorka stwierdziła, że skoro nic mi nie zginęło i nie widziałam na własne oczy, jak sąsiad wbija się do mieszkania obok to ona nie widzi powodu do wysyłania patrolu.





REKLAMA




REKLAMA