Byłam dziś w sklepie świadkiem - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA




Byłam dziś w sklepie świadkiem

Byłam dziś w sklepie świadkiem (i uczestnikiem) takiej sytuacji: Kobieta z dzieckiem stoją w kolejce do kasy i żebrają, proszą ludzi o złotówkę czy dwie.

Dziecko bardzo chce wafelka za 80 groszy, ale mama odmawia, mówiąc, że nie czas na słodycze, bo trzeba kupić chleb i na batona nie starczy (dodam, że nic nie położyła na taśmę). Wzięłam więc tego batona i podałam chłopcu, mówiąc, że zapłacę. Kobieta odparła, że woli dostać tę złotówkę, a nie batona dla synka, bo brakuje jej do chleba. Dałam jej też złotówkę, bo to przecież prawie nic.

Kiedy nadeszła ich kolej, kobieta zamiast poprosić o chleb powiedziała cicho do kasjerki "Marlboro czerwone setki pani da"po czym zapłaciła, wyszła i tyle. Aha, no i oczywiście dziecko batonika nie dostało.




REKLAMA


Mamy psa. Ostatnio kupiłam mu takie specjalne

Mamy psa. Ostatnio kupiłam mu takie specjalne dropsy z witaminami, o smaku śmietankowym.

Zauważyłam, że trochę za szybko znikały i pomyślałam, że moja dziesięcioletnia córka dawała mu dodatkowe za moimi plecami.

No cóż, pomyliłam się nieco - córka sama je zjadała.





REKLAMA


Wystawiłem szczerą i kulturalną, ale

Wystawiłem szczerą i kulturalną, ale negatywną opinię o pewnym sprzedawcy na Allegro. Tydzień później dostałem wielką i wypchaną kopertę od tegoż sprzedawcy. Pomyślałem, że to jakiś upominek w ramach przeprosin za fatalną obsługę. Otworzyłem kopertę, a z niej wysypała się niesamowita ilość konfetti.

Sprzątanie tego to była istna masakra, a wciąż po paru tygodniach znajduję pierd*lone konfetti w najdziwniejszych miejscach w mieszkaniu.





REKLAMA




REKLAMA