Przed negocjacjami z naszym najważniejszym - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA




Przed negocjacjami z naszym najważniejszym

Przed negocjacjami z naszym najważniejszym klientem ze stresu nie byłem w stanie nic zjeść. Rozmowy trwały w najlepsze a mnie dopadł głód, którego skutkiem ubocznym było bardzo głośne burczenie.

W pewnym momencie podszedł do mnie i wkurzony, tonem nie znoszącym sprzeciwu, wręczył mi tabliczkę mlecznej czekolady. Powiedział, że albo ją zjadam albo wylatuję nie tylko ze spotkania, ale z firmy.

Nie miałem odwagi mu powiedzieć, że mam ostrą nietolerancję laktozy. Resztę spotkania spędziłem w toalecie.




REKLAMA


Jestem grafikiem komputerowym i na początku tego roku dostałem

Jestem grafikiem komputerowym i na początku tego roku dostałem zlecenie od amerykańskiej firmy.

Stawka zawrotna i nieosiągalna na naszym rynku, więc byłem zachwycony.

Dzisiaj mój kontrakt został zerwany bo ponoć jestem rasistą, a zleceniodawca nie zamierza tolerować takich zachowań.

Czym sobie zasłużyłem - stwierdziłem, że przy obecnej kolorystyce jasne tło (najlepiej białe) sprawdzi się zdecydowanie najlepiej.

Amerykanie są totalnie powaleni z tą swoją poprawnością na każdym kroku!





REKLAMA


Latem byliśmy z dzieciakami odwiedzić dalszą rodzinę

Latem byliśmy z dzieciakami odwiedzić dalszą rodzinę.

Niedaleko nich znajduje się małe zoo więc oczywiste było, że musimy je odwiedzić.

Dzieciaki były zachwycone.

Ja zresztą również bawiłem się super do czasu aż Lama nie napluła mi prosto w twarz i to bardzo obficie.

Chwilę później karmiliśmy jelenie i jeden z nich prawie mnie obsikał.

Byłem pewien, że uskoczyłem w porę, ale wtedy zaczął wachlować ogonem i zabryzgał mi swoim moczem w twarz.

Bawiłem się jak nigdy.





REKLAMA


Idąc do pracy, zobaczyłem

Idąc do pracy, zobaczyłem "półleżącego" na ławce starszego człowieka.

Podszedłem więc zapytać czy dobrze się czuje - wyglądał jakby zasłabł, a temperatura była minusowa. Zionąc wyskoprocentowo odpowiedział "Nie twój, zasrany interes!"po czym zwymiotował mi na kurtkę i spodnie...





REKLAMA


Z moją dziewczyną byłem 5 lat. Miała tylko jedną wadę

Z moją dziewczyną byłem 5 lat. Miała tylko jedną wadę - nienawiść do zwierząt wszelakich (od komarów i robali, ryb, przez ptaki, psy i koty do całkiem dużych - słoni, koni, żadnego zoo i programów przyrodniczych). Jako że u mnie w domu zawsze był słuszny zwierzyniec, za namową mojego przyjaciela, który jest instruktorem w stadninie koni, dla przełamania niechęci wykupiłem jej pakiet nauki jazdy na koniu. Mimo początkowych problemów złapała bakcyla i po mniej więcej pół roku zaczęła akceptować prawie wszystkie ssaki w swoim otoczeniu. Jazdę konną pokochała. W kolejne jej urodziny zaplanowałem romantyczne wg mnie oświadczyny w tejże stadninie. Jej pracownicy bardzo mi pomagali w przygotowaniu. 5 dni przed faktem powiedziała mi, że odchodzi. Do syna właściciela stadniny, który też w niej pracuje. Ani ja, ani nikt z naszych przyjaciół i nikt z pracowników stadniny nie zorientował się, że pokochała nie tylko konie i że przez 10 miesięcy grała na dwa fronty.





REKLAMA