Moim hobby jest broń typu ASG. Często jeżdżę z paroma kolegami

Moim hobby jest broń typu ASG. Często jeżdżę z paroma kolegami na zloty, żeby postrzelać dla relaksu. Na repliki broni (pistolet na green gas, karabin szturmowy z napędem elektrycznym, strzelbę, karabin wyborowy z lunetą i modyfikowaną, mocniejszą sprężyną) oraz strój wydałem naprawdę sporo pieniędzy, które regularnie odkładałem od kilku lat. Wszystko to chowałem do specjalnie zrobionej przez siebie szafki. Ostatnio w celach służbowych wyjechałem na kilka dni do Warszawy. Po powrocie zastałem taki widok - pistolet nie ma magazynka, karabin szturmowy ma pęknięty magazynek oraz ułamaną kolbę, strzelba ma złamany spust, a karabin snajperski ma roztrzaskany celownik optyczny i lekko skrzywioną lufę. Co się stało? Otóż mój kuzyn w wieku 12 lat dopadł się z dwoma kolegami do tej szafki i "pożyczyli"tę broń żeby się "pobawić". Po "zabawie"odłożyli broń do szafki, jakby nigdy nic. Jego rodzice ani myślą oddać mi pieniędzy za uszkodzenia, bo "przecież ich syn tego nie zrobił", a na zakup nowych replik (wartych łącznie kilka tysięcy) lub ich naprawę pieniędzy nie mam.
Wracam w sobotę, w południe do domu z bardzo ciężkimi siatkami

Wracam w sobotę, w południe do domu z bardzo ciężkimi siatkami pełnymi zakupów.
Ręce mi opadają, siatki się rozwalają, ledwo doczołgałam się do drzwi.
Dobijam się energicznie, bo nie mam ani siły ani możliwości,żeby wyciągnąć klucze.
Po chwili z ociąganiem się otwierają i staje w nich mąż.
W gaciach.
Zmierzył wzrokiem mnie i siatki.
"Może byś mi tak pomógł i wniósł to?!"- mówię podniesionym głosem, ze zniecierpliwieniem.
"Doniosłaś tyle to i te dwa metry do kuchni dasz radę".
Odwrócił się i poszedł!
Trzy miesiące temu zmarł mój tata

Trzy miesiące temu zmarł mój tata.
Dwa dni po jego pogrzebie mama wyłączyła jego telefon.
Wczoraj chciała zadzwonić do mojego brata, ale okazało się, że ma za mało środków na koncie.
Nie myśląc wzięła telefon taty.
Po sprawdzeniu stanu konta okazało się, że było 15zl.
Wybrała numer i... brat o mało nie dostał zawału, gdy zobaczył, że TATA dzwoni.
Do mamy później dopiero dotarło co zrobiła.
IdÄ™ sobie ulicÄ… i nagle widzÄ™ taki oto szyld reklamowy

IdÄ™ sobie ulicÄ… i nagle widzÄ™ taki oto szyld reklamowy:
"Szale -20%", że jestem z wykształcenia anglistą, nie zdzierżyłem i wszedłem do sklepu, by grzecznie zwrócić właścicielce uwagę, że ma błąd w angielskim słowie SALE- wyprzedaż, a ta na mnie popatrzyła pobłażliwie stuknęła się w czoło i mówi:
rozejrzyj siÄ™ pan co my tu sprzedajemy?
To był sklep z czapkami i szalikami.
