Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


Moja siostra jest bardzo nerwową kobietą


Moja siostra jest bardzo nerwową kobietą. Ostatnio zepsuł mi się samochód, a miałem odebrać 13-letnią córkę znad morza - poprosiłem więc siostrę o to, aby to zrobiła - i tak miała być przejazdem. Pojechała z mężem, który kierował, przez co całą jazdę bezustannie narzekała, płakała i krzyczała przy każdym zahamowaniu. W końcu, na stacji benzynowej, na której to zarządziła postój, nakazała wszystkim wyjść z samochodu, bo może wybuchnąć... Czy coś. W tym momencie moja córka nie wytrzymała, i powiedziała, że ta kobieta ma paranoję, jest przewrażliwiona i żeby do cholery przestała. Tamta wpadła w histerię, wyrzuciła walizki córki z samochodu, i odjechała razem z mężem, który bezwzględnie się jej słucha. Zostawiła trzynastolatkę, na stacji benzynowej około 300 kilometrów od domu, z rozładowanym telefonem i bez pieniędzy. Córka zadzwoniła do mnie z telefonu pracownika stacji.





REKLAMA


Wczoraj w nocy zerwałem się z łóżka i pół przytomny musiałem


Wczoraj w nocy zerwałem się z łóżka i pół przytomny musiałem pobiec do łazienki na dole.

Niestety młodsze rodzeństwo nie pozbierało klocków po ostatniej zabawie.

Spadłem ze schodów i do tego nie zdążyłem z potrzebą.





REKLAMA


- Jechałem do domu za potrzebą fizjologiczną


- Jechałem do domu za potrzebą fizjologiczną. Zza krzaków wyszedł pewien pan w niebieskostalowym mundurze i białą czapeczką na głowie. W ręku dzierżył buławę policyjną charakterystyczną dla drogowego pionu Sz. Policji Państwowej czyli lizaczka.

Myślę sobie nie wytrzymam. Zaraz popuszczę. Ale żeby to tylko był problem natury ciekłej. Zbliżała się wielkimi krokami fala uderzeniowa związana z poważniejszym wydalaniem fizjologicznym. Zatrzymałem się na poboczu i myślę: Albo ten człowiek pospieszy się i powie mi kilka słów nt. przepisów drogowych i mojego przekroczenia prędkości o blisko 60 km/h albo będzie szedł bardzo wolno i nie świadom moich katuszy każe mi przejść się do radiowozu bynajmniej nie w celu zaprezentowania najnowszego filmu "Za szybcy za wściekli". Wreszcie po jakimś czasie, gdy w moim podbrzuszu zaczęła się rewolucja październikowa szanowny Pan Władza przedstawił się i powiedział "Dzień dobry panu. Dokumenty poproszę".
Po krótkiej wypowiedzi związanej z celem zatrzymania mojego pojazdu nie wytrzymałem. Wybiegłem jak głupi z samochodu. Odepchnąłem zdziwionego przedstawiciela władzy i jak głupi pognałem za nasyp ziemny (przecież nie będę mu tłumaczył, że mam parcie). Policjant był jednak cholernie szybki. Wyciągnął klamkę z kabury i zaczął się drzeć. Stać policja (jakbym nie wiedział, że to policja). Ale ja już byłem za nasypem.

Zanim dobiegł do mnie ja już miałem nachy ściągnięte na dół i wydalałem materiał niezbyt przyjemny dla organizmu. Gdy dobiegł drugi policjant ja kucałem jak kretyn przy śmiejącym się do rozpuku przedstawicielem władzy nr 1. Bo nie wiedział czy ma mi założyć kajdanki czy podetrzeć mi tylną część ciała. Ostatecznie napomknąłem, że mnie ta sytuacja irytuje i chciałbym pobyć troszeczkę czasu ze swoimi okolicami krocza aby doprowadzić je do jako takiego stanu higienicznego.

Policjanci widać, że jednostki myślące i współczujące odwrócili się, a ja mogłem w spokoju zająć się doprowadzaniem mojej tylnej części ciała do stanu przed wybuchem powstania bakterii nitryfikujących. Po dwóch minutach zlazłem ze skarpy nasypu wraz z policjantami. Widok mojej bladej ale za to zregenerowanej twarzy jeszcze bardziej ich rozśmieszył. Nie chcieli mnie widzieć w radiowozie a tym bardziej podawać mi ręki. Z mandatu zrezygnowali rozumiejąc mój pośpiech. Grzecznie przeprosiłem i wsiadłem do mojego ukochanego auta stojącego z otwartymi drzwiami. Pomyślałem sobie: Ale będą mieli ubaw na komisariacie jak to powiedzą kolegom. Nie jestem gorszy i opowiadam to wam. Bo lubię się śmiać z samego siebie...





REKLAMA


Ostatniego dnia delegacji w RPA miałem wypadek


Ostatniego dnia delegacji w RPA miałem wypadek.

Nasz przewodnik poradził jednak iż lepiej dla mojego zdrowia będzie nie odwiedzać lokalnych szpitali tylko wytrzymać jakoś do Europy.

Kolejne 3h odprawy i 15h lotu spędziłem ze złamanym żebrem i pokruszoną piętą.





REKLAMA