Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


Pewnego ranka bardzo wcześnie przed pracą będąc bardzo zaspany


Pewnego ranka bardzo wcześnie przed pracą będąc bardzo zaspany i niekumaty poszedłem do piekarni z zamiarem kupienia sobie jakiegoś śniadania.

Jako że w piekarni robione są pyszne rogaliki z nadzieniem chciałem sobie je kupić.

Gdy w kolejce przysunąłem się do lady na pytanie "co podać"odpowiedziałem: "rogaliki z nasieniem".

Miny ekspedientki i klientów bezcenne.

Myślałem, że spalę się ze wstydu.





REKLAMA


Zaprosiłam do wynajmowanej, maleńkiej kawalerki kilka osób


Zaprosiłam do wynajmowanej, maleńkiej kawalerki kilka osób z mojej nowej pracy w ramach integracji i "wkupienia się".

W tym nowego szefa - pedanta i formalistę - nie pałającego do mnie od początku sympatią.

Przygotowałam się jak potrafiłam: jakieś przystawki, gorące danie, dobre wino.

Wszyscy przyszli punktualnie, przynieśli, a jakże, ciasteczka.

Siadajcie, mówię, i próbuję gdzieś upchnąć na małym stoliku te nieszczęsne ciasteczka.

Sałatkę przestawiłam na regał, a półmisek ze śledziami na chwile, żeby zrobić miejsce, na wersalkę.

Właśnie wtedy, kiedy mój szef był w trakcie siadania na owej wersalce.

Było lato, jasne spodnie, a on cały w oleju i w cebulce... Znowu szukam pracy...





REKLAMA


Pewnego razu wracając z imprezy cudem przetransportowałem się


Pewnego razu wracając z imprezy cudem przetransportowałem się przez połowę miasta pod własną klatkę.

Sukces był bardzo blisko by w końcu dostać się do upragnionego wyrka.

Zacząłem pukać mocno do drzwi bełkocząc do domowników by mi otworzyli.

Gdy w końcu dostałem się do mieszkania zdjąłem buty i przemówiłem do matki, aby poszła spać.

To nie była wcale moja matka.

Sąsiadka odprowadziła mnie piętro wyżej do domu i jak się później dowiedziałem otworzyła mi drzwi kluczami, które wyciągnęła z mojej kieszeni.





REKLAMA


Opowieść z worka przeżyć mojego taty


Opowieść z worka przeżyć mojego taty. Dawno temu, gdy byłam małą dziewczynką, tata zabrał mnie na wczasy pracownicze do Zakopanego. Pewnego dnia cała nasza wczasowa grupa została zabrana na pokaz zorganizowany przez ratowników górskich. Miał lądować specjalny helikopter itp. W trakcie pokazu mój tata powiedział, że mam na niego chwilę zaczekać, bo on musi na chwilę gdzieś pójść. Minęło kilka minut, tata powrócił galopem, złapał mnie za rękę i pognaliśmy do hotelu. Pytałam, co się stało ale tata mówił, że musimy szybko wracać i niczego nie chciał wyjaśnić. W hotelowym pokoju kazał mi zająć się jakąś układanką a sam jak rąćzy jeleń pomknął do łazienki. Słyszałam, że szumi woda pod prysznicem. Dopiero po kilku latach tata przyznał się, co spowodowało nagłą galopadę i przerwanie mi frajdy, jaką było oglądanie ratowniczego helikoptera. Okazało się, że tacie zachciało się zrzucić balast jelitowy. Niestety, budki toaletowe były zamknięte, zatem tatulo postanowił załatwić potrzebę w pobliskich krzakach. Zdążył ściągnąć spodnie.... Było po deszczu, tata miał śliskie buty, a dookoła rosły wielgachne pokrzywy....





REKLAMA