Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


Jestem małą bałaganiarą i nie lubię wizyt z zaskoczenia


Jestem małą bałaganiarą i nie lubię wizyt z zaskoczenia. Dziś niespodziewanie zadzwonił do drzwi kolega, w którym się podkochuję. Zdenerwowana w popłochu wepchnęłam wszystkie szpargały do górnej szafki w meblościance i pobiegłam otworzyć drzwi. Siedzieliśmy pijąc kawę i wesoło flirtując, gdy nagle drzwiczki szafki nie wytrzymały naporu "śmieci"i na głowę kolegi razem z konfetti z papierków poleciały kolejno 4 ciężkie książki, a za nimi czerwony stanik, który zakończył swój lot na jego talerzu. Zazkoczony kolega pewnie wpatrywałby się w niego chwilę dłużej, gdyby nie spóźniony, na w pół niedopity jogurt, który pod wpływem chwiania się regału, przewrócił się na półce i zaczął lać wprost na jego włosy.





REKLAMA


Zostawiłam u koleżanki klucze do domu więc pomyślałam że dostanę


Zostawiłam u koleżanki klucze do domu więc pomyślałam że dostanę się do niego przez okienko do piwnicy.

Miałam na sobie skórzaną kurtkę z paskiem zawiązanym z tyłu na supeł na wysokości pasa.

Przeciskając się przez wąskie okienko zaczepiłam tymże paskiem o zaszczepkę od okna tak skutecznie, że nie mogłam ruszyć się ani w tył ani do przodu.

Dwie godziny później oswobodzili mnie rodzice ale zanim to zrobili dokładnie mnie sfotografowali.





REKLAMA


Podczas wieczornej mszy, jak zawsze poszłam zapalić takie małe


Podczas wieczornej mszy, jak zawsze poszłam zapalić takie małe świeczki za Zmarłych, z boku Ołtarza.

Była ze mną moja 3,5 letnia córeczka.

Wielu ludzi zostawia tam świeczki, więc paliło się ich kilkadziesiąt.

Wszyscy skupieni, cisza, refleksje i modlitwa.

W takiej atmosferze moja Julia zdmuchnęła kilkanaście i zaczęła głośno śpiewać "Happy Birthday."





REKLAMA


U sąsiada zapchał się kibel i u nas wybijało jak z gejzera


U sąsiada zapchał się kibel i u nas wybijało jak z gejzera.

Co by sklepu nie zalało ratowałem sytuację wybierając "wodę" pojemnikiem >do wiadra >do kanału przed firmą.

Po dobrej godzinie poziom się ustabilizował, chociaż kibelek ciągle zapchany.

Wytarłem ręce, bez mycia (żeby znowu nie wylało) i wróciłem do przeglądania zamówień klientów.

Ten głupi nawyk ślinienia palca przy przewracaniu kartki...





REKLAMA