Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


Umówiłam się z chłopakiem, że na walentynki wręczymy sobie


Umówiłam się z chłopakiem, że na walentynki wręczymy sobie drobne,ale oryginalne prezenty.Jako,iż mój facet jest wielkim smakoszem "cioci mary",o co w przeszłości nie raz robiłam mu już wymówki,a przy okazji ma poczucie humoru,uznałam,że na ten wieczór mogę mu zrobić dyspensę. Zaopatrzyłam się więc w cudowny lek,zamalowałam bletki w czerwone serduszka, pomęczyłam się cały wieczór nieudolnie skręcając kolorowego jointa i udekorowane wstążeczką "dzieło"wręczyłam nazajutrz wniebowziętemu facetowi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, iż on nie zamierzał zgodzić się na wypalenie go ze mną albo chociaż przy mnie nadając tym samym wieczorowi jeszcze większy klimacik. Co więcej zamiast tego odwołał rezerwację w restauracji zostawiając mnie samą na walentynkowy wieczór, aby "poświętować"razem z kumplami udany prezent ode mnie i to, jaką ma "zaj*bistą i spontaniczną"dziewczynę. Hmm nie do końca takiej reakcji się spodziewałam...





REKLAMA


Spęd rodzinny na niedzielnym obiedzie


Spęd rodzinny na niedzielnym obiedzie.

Teściowa uświadamia wnuki, a moje dzieci, o tym, że "lepsza najgorsza prawda, niż najlepsze kłamstwo", że trzeba być prawdomównym... bla,bla,bla i w ten deseń.

Zniecierpliwiony syn wypalił:

"Babciu, to czemu chwalisz rosół mamy, a do dziadka mówiłaś, że ta krowa ciągle nie nauczyła się gotować?".





REKLAMA


Byłam ostatnio z wizytą u cioci. Ostatnio troszkę mi się


Byłam ostatnio z wizytą u cioci.

Ostatnio troszkę mi się przytyło.

Ciocia patrząc na mnie badawczo rzuciła tekst:

"Wiesz Gosiu, dostałam świetne spodnie, są na mnie za ciasne jakieś 10 centymetrów. Myślę że na ciebie będą pasować idealnie."

Ciocia ma w pasie 135 cm...





REKLAMA


Pewnego dnia mój mąż razem z teściem zabrali w wózku naszą


Pewnego dnia mój mąż razem z teściem zabrali w wózku naszą roczną córkę na spacer.

Była to niedziela przed obiadem więc udali sie do ogródka piwnego.

Gdy zadzwoniłam do męża, że obiad gotowy zjawił się po 10 minutach.

Owszem wrócił, ale zapomniał zabrać córki, która została w wózku w ogródku piwnym.





REKLAMA