Umówiłam się z chłopakiem, że na walentynki wręczymy sobie

Umówiłam się z chłopakiem, że na walentynki wręczymy sobie drobne,ale oryginalne prezenty.Jako,iż mój facet jest wielkim smakoszem "cioci mary",o co w przeszłości nie raz robiłam mu już wymówki,a przy okazji ma poczucie humoru,uznałam,że na ten wieczór mogę mu zrobić dyspensę. Zaopatrzyłam się więc w cudowny lek,zamalowałam bletki w czerwone serduszka, pomęczyłam się cały wieczór nieudolnie skręcając kolorowego jointa i udekorowane wstążeczką "dzieło"wręczyłam nazajutrz wniebowziętemu facetowi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, iż on nie zamierzał zgodzić się na wypalenie go ze mną albo chociaż przy mnie nadając tym samym wieczorowi jeszcze większy klimacik. Co więcej zamiast tego odwołał rezerwację w restauracji zostawiając mnie samą na walentynkowy wieczór, aby "poświętować"razem z kumplami udany prezent ode mnie i to, jaką ma "zaj*bistą i spontaniczną"dziewczynę. Hmm nie do końca takiej reakcji się spodziewałam...
