Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA


Moja mama miała w sylwestra zawał. Prosiła ojca


Moja mama miała w sylwestra zawał. Prosiła ojca i brata żeby któryś zabrał ją do szpitala bo

czuła silny ucisk w klatce piersiowej i miała trudności z oddychaniem, ale obaj kazali jej chwilę zaczekać bo akurat zamówili kebab.





REKLAMA


Chciałam dorobić sobie na studiach, a znajomi


Chciałam dorobić sobie na studiach, a znajomi wujków akurat szukali opiekunki do dziecka, więc chętnie się zgodziłam. W trakcie wizyty zapoznawczej 4-letnia rozkapryszona księżniczka wyjęła mi telefon z kieszeni i zagroziła, że zrzuci go ze schodów jeśli nie puszcze jej bajek. Nie chciałam się zgodzić, więc smarkula pobiegła do schodów... i się potknęła.

Spadła i złamała rękę, dotkliwie się poobijała, a przy tym potłukła mi doszczętnie ekran. Rodzicom i lekarzom powiedziała, że to ja ją zepchnęłam ze schodów i "mam się cieszyć, że nie podali mnie na policję i zapomnieć o tym, że mi zwrócą za koszty naprawy".





REKLAMA


Jechałem latem na rowerze. W momencie kiedy


Jechałem latem na rowerze. W momencie kiedy mijałem kawiarnię na rogu na moment zagapiłem się na śliczną dziewczynę i w ostatniej chwili dostrzegłem kątem oka inny rower jadący prosto we mnie. Próbowałem hamować, ale było już za późno - straciłem kontrolę nad rowerem i złamałem sobie rękę.

To co wziąłem za innego rowerzystę to było moje własne odbicie w szybie, a tłum gapiów głośno zastanawiał się co właściwie tutaj miało miejsce. Z ich perspektywy jechał sobie ktoś na rowerze po czym bez powodu zahamował na tyle gwałtownie, że się wywalił.





REKLAMA


Nasz 4-letni synek uwielbia bawić się w


Nasz 4-letni synek uwielbia bawić się w policjantów i złodziei. Od dłuższego czasu opowiadał, że przedszkole to więzienie, ale razem z dwoma kumplami planuje ucieczkę.

Wcześniej często miewał już podobne fantazje, więc wpadało mi to jednym uchem, a drugim wylatywało. W piątek rano kiedy zawoziłam go do przedszkola powiedział, że akcja planowana jest na ten dzień, a ja mu życzyłam powodzenia. Parę godzin później zadzwoniła opiekunka z przedszkola poinformować, że nie mogą nigdzie znaleźć syna oraz jego dwóch kolegów.

Na całe szczęście odnaleźli się ukryci w spiżarni, ale takiego strachu to się jeszcze w życiu z mężem nie najedliśmy.





REKLAMA



REKLAMA