Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


W firmie w której pracuje krążyły opowieści o ludziach


W firmie w której pracuje krążyły opowieści o ludziach bezczelnie podkradających jedzenie z lodówki w kuchni. Zdarzyło mi się zostawiać w niej jedzenie i nigdy mnie nic takiego nie spotkało. Ostatnio miałem 12h zmianę. Na tę okazję zaopatrzyłem się w dużą porcję lasagne i sałatki, które zostawiłem w kuchni. Na przerwę poszedłem dopiero wieczorem, celem skonsumowania obiadu. Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy po otwarciu lodówki zauważyłem mój posiłek, w 3/4 skonsumowany, z karteczką "Dziękuje za obiad, był bardzo dobry". Należy również wspomnieć, że moja firma mieści się na Targówku fabrycznym, gdzie w okolicy są same magazyny i hale i ani jednego sklepu czy automatu, a wszelkie bufety zamykają o 16. Przeżyłem 12h zmianę w robocie na jednym bananie. Udław się złodzieju!





REKLAMA


Moja raczej dobra koleżanka robiła małą imprezę u siebie w


Moja raczej dobra koleżanka robiła małą imprezę u siebie w mieszkaniu, zaprosiła paru znajomych, mnie także.

Była jednak w kiepskim nastroju i sporo piła alkoholu.

Na moją sugestię aby trochę przystopowała bardzo się uniosła i kazała mi wyjść twierdząc, że nie będę jej matkować.

Następnego dnia wieczorem mimo wszystko postanowiłam do niej zajrzeć.

Drzwi do jej mieszkania nie były zamknięte na zamek więc po kilku minutach pukania weszłam do środka.

Koleżanka siedziała na krześle już zupełnie trzeźwa aczkolwiek związana i zakneblowana przez innych biesiadników.





REKLAMA


W związku z bardzo silnymi mrozami wystawiłem w swoim sklepie


W związku z bardzo silnymi mrozami wystawiłem w swoim sklepie rano duży termos z herbatą i sokiem malinowym - na rozgrzewkę dla klientów.

O godz 10.15 klientka przewróciła termos, który się rozbił, herbata rozlała się na dekorację, wywaliło bezpieczniki, bo zalało prąd, 2 godziny sprzątania i usuwania awarii, straty ok 700zł.

Sklep otwieramy o 10.00.

Pozdrowienia dla klientki...





REKLAMA


Jechałem dzisiaj windą


Jechałem dzisiaj windą.

Na poziomie -1 dołączył do mnie bardzo barczysty, podejrzany człowiek z buldogiem.

Spanikowałem trochę, więc wykonałem posłusznie polecenie, kiedy powiedział sucho:

"Usiądź".

Okazało się, że mówił do swojego psa.

Przez 10 pięter śmiał się jak szaleniec.





REKLAMA