Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


Kilka tygodni temu mój synek stał w łóżeczku


Kilka tygodni temu mój synek stał w łóżeczku.

Przewrócił się i ma siniaka pod okiem.

Po tym zdarzeniu, jak co sobotę poszliśmy do restauracji.

Mój maluch stanął na krześle.

Ja zdenerwowana zaczęłam krzyczeć "CZY TY ZNOWU TEGO CHCESZ?!" pokazując na jego siniaka.

Do dzisiaj kelner dziwnie się na mnie patrzy.





REKLAMA


Jakoś w połowie kursu na prawo jazdy już nie bałam się jeździć


Jakoś w połowie kursu na prawo jazdy już nie bałam się jeździć samochodem. Wszystko się zmieniło gdy pewnego dnia zatrzymała nas policja do kontroli. Pan policjant poprosił mojego instruktora o pozwolenia na "L-kę", o jego uprawnienia, o prawo jazdy, o dokumenty samochodu. Wziął to wszystko i zniknął w policyjnym radiowozie. Po kilku naprawdę długich minutach wrócił pan policjant z informacjami, że samochód nie ma aktualnego przeglądu, że ubezpieczenie auta wygasło 2 miesiące temu, że mój instruktor nie ma żadnych uprawnień do nauczania, że jego prawo jazdy jest niezarejestrowane w systemie. Na koniec policjant rzucił jakimś niby przepisem który mówi o tym, że to ja w całości odpowiadam w takim wypadku i moja osoba będzie ponosić konsekwencje zaistniałej sytuacji bo kierowałam bez prawka, z osobą która nie jest instruktorem jazdy, nieubezpieczonym samochodem i jeszcze pewnie do tego kradzionym. Gdy byłam już bliska zawału, a oczy zaszkliły mi się od hektorlitrów łez pan policjant oświadczył mi, że to był taki żart. Okazało się, że znają się z instruktorem i to nie był pierwszy taki numer który wycięli kursantowi.





REKLAMA


Mam 21 lat. Gdy wracałam z uczelni zatrzymała mnie policja na


Mam 21 lat.

Gdy wracałam z uczelni zatrzymała mnie policja na kontrole trzeźwości.

Pan aspirant poprosił żebym wysiadła z samochodu i podsuwając mi alkomat powiedział, żebym teraz dmuchała jakbym zdmuchiwała świeczki na osiemnastce.

Lekko się czerwieniąc odpowiedziałam że to już dawno było.

Skwitował to krótkim "No... widać".





REKLAMA


Ostatnio podeszło do mnie dwóch gości


Ostatnio podeszło do mnie dwóch gości.

Jeden z nich powiedział:

"Dawaj komórkę!".

O nie, na to nie pozwolę.

Zamachnąłem się i z całej siły uderzyłem go w twarz, a następnie uciekłem.

On zwijał się na ziemi z bólu, a ten drugi stał jak słup soli.

Jak się potem dowiedziałem, ci dwaj wręczali przestraszonym "ofiarom" ulotkę reklamującą kurs samoobrony.





REKLAMA