Wróciłam po szkole do domu zmęczona jak diabli

Wróciłam po szkole do domu zmęczona jak diabli. Postanowiłam wziąć relaksującą kąpiel.
Pluskając sie zauwazylam, ze nie mam recznika, a poniewaz bylam sama w domu, wyszlam z wanny i jak stalam tak poszlam do pokoju po recznik.
Wracajac przewiesilam recznik przez ramie, w tym momencie wparowal moj brat z kolegami....
Mam przyjemność posiadania bardzo niekulturalnego sąsiada

Mam przyjemność posiadania bardzo niekulturalnego sąsiada.
Jednym słowem cham i prostak.
Jakieś cztery miesiące temu poznałam na czacie wspaniałego mężczyznę, pisaliśmy ze sobą codziennie.
Kulturalny, miły, inteligentny.
Postanowiliśmy się spotkać.
Jakież było moje zdziwienie gdy mój wymarzony facet okazał się moim sąsiadem.
Skończyłem układać książki w wiszącej szafce, którą założyli mi

Skończyłem układać książki w wiszącej szafce, którą założyli mi "fachowcy"z pewnego sklepu meblowego, którego nazwy nie przytoczę. Położyłem ostatni wolumin, zamknąłem szafkę i wyszedłem na chwilę do kuchni. Nagle słyszę ŁUBUDU, po czym gaśnie światło. Znalazłem latarkę, wchodzę do pokoju i co widzę? Szafka założona przez, pożal się Boże, fachowców (którzy zarzekali się, że można tam napchać nawet cegieł a się nie urwie), urwała się i spadła na kredens poniżej. Na kredensie, oprócz telewizora stała też lampa "lava". Ciecz znajdująca się w owej lampie zalała zniszczony telewizor, nastąpiło zwarcie i dosłownie usmażyło instalację w całym bloku. Bilans strat: Szafka - około 500zł. Telewizor ~2000zł(ileż ja czasu na niego zbierałem!). Lampa ~300zł. Krzywe spojrzenia wszystkich sąsiadów przez trzy dni, bo tyle trwała naprawa instalacji elektrycznej w bloku. Sklep, w którym kupiłem szafkę nie kwapi się do pokrycia strat. Adwokat powiedział, że teoretycznie jestem na wygranej pozycji ale taka sprawa może ciągnąć się latami..
Mieszkam w starym budownictwie, na parterze

Mieszkam w starym budownictwie, na parterze. Mieszkania mają 3,6m od podłogi do sufitu.
W samo święto 11 listopada zaciął mi się zamek i nie mogłam wejść do domu.
Poprosiłam sąsiada żeby wszedł do mnie przez okno i "z kopa" otworzył od środka.
Wdrapał się na parapet, wsunął do pasa przez uchylony lufcik.
Spytał co jest za gęstymi firankami.
Zapewniłam go ze wersalka.
Jak już zanurkował przypomniałam sobie, że poprzedniego dnia przesunęłam ją pod ścianę!
Sąsiad wleciał na łeb prosto na podłogę.
Nawet się niczego nie złapał bo nurkował na pewniaka.
Złamał rękę i obojczyk.
Drzwi wywaliło pogotowie.
