Skończyłem układać książki w wiszącej szafce, którą założyli mi

Skończyłem układać książki w wiszącej szafce, którą założyli mi "fachowcy"z pewnego sklepu meblowego, którego nazwy nie przytoczę. Położyłem ostatni wolumin, zamknąłem szafkę i wyszedłem na chwilę do kuchni. Nagle słyszę ŁUBUDU, po czym gaśnie światło. Znalazłem latarkę, wchodzę do pokoju i co widzę? Szafka założona przez, pożal się Boże, fachowców (którzy zarzekali się, że można tam napchać nawet cegieł a się nie urwie), urwała się i spadła na kredens poniżej. Na kredensie, oprócz telewizora stała też lampa "lava". Ciecz znajdująca się w owej lampie zalała zniszczony telewizor, nastąpiło zwarcie i dosłownie usmażyło instalację w całym bloku. Bilans strat: Szafka - około 500zł. Telewizor ~2000zł(ileż ja czasu na niego zbierałem!). Lampa ~300zł. Krzywe spojrzenia wszystkich sąsiadów przez trzy dni, bo tyle trwała naprawa instalacji elektrycznej w bloku. Sklep, w którym kupiłem szafkę nie kwapi się do pokrycia strat. Adwokat powiedział, że teoretycznie jestem na wygranej pozycji ale taka sprawa może ciągnąć się latami..
