Pojechałam ze znajomymi na zakupy. Zaparkowałam po sklepem

Pojechałam ze znajomymi na zakupy.
Zaparkowałam po sklepem, pooglądaliśmy pare rzeczy i wyszliśmy.
Zapaliłam auto, chcę ruszyć, ale nic z tego.
Samochód kilka razy zgasł, ale ja nadal próbowałam.
Stwierdziłam, że zakopaliśmy się i kazałam koledze iść popchać samochód.
On pchał, ja dodawałam gazu, ale nic z tego.
Za chwilę powiedział, żebym dodawała więcej gazu, bo koła się nie ruszają nawet.
Po kolejnej, nieudanej próbie powiedziałam, żeby kolega spróbował wyjechać, a ja będę pchać.
On wsiada do samochodu i mówi mi, że nie spuściłam hamulca ręcznego.
Ja z "przyjaciółką"pożyczamy sobie wszystko

Ja z "przyjaciółką" pożyczamy sobie wszystko.
Kaśka wyszła na chwilę do toalety.
Zapomniałam telefonu, a koniecznie chciałam porozmawiać z chłopakiem.
Krzyknęłam jej tylko,że "pożyczam telefon".
Wykręciłam z JEJ telefonu numer mojego chłopaka.
Po dłuższej chwili odebrał :
"No co tam kotku?" Dodam, że Kaśka tłumaczyła to zdolnościami telepatycznymi Michała...
Moja dziewczyna ostatnio notorycznie odmawia mi

Moja dziewczyna ostatnio notorycznie odmawia mi (rewelacyjnej w jej wykonaniu) oralnej miłości, ponieważ przeczytała na pewnym portalu, że "ta zabawa" zwiększa ryzyko zachorowania na raka krtani.
Dziękuję Panom ekspertom!
Mieszkam na Śląsku, na wsi i codziennie dojeżdżam jakieś 35min

Mieszkam na Śląsku, na wsi i codziennie dojeżdżam jakieś 35min (15 km) do szkoły PKSem. Autobusy kursują co godzinę. Miałem na 7 do szkoły (a że dzień wcześniej nie byłem w szkole) więc jak za każdym razem poszedłem na autobus o 6. Było jakieś -10 stopni a autobus spóźniał się dobre 30 min. Większość porozchodziła się do domów ale mi się nie opłacało bo mam koło 15 min do domu a następny autobus jechał już o 7. Gdy już wyczekałem kolejne pół godziny, wsiadłem do jakże upragnionego autobusu. Ale jak to w zimie bywa były duże korki. Zanim dojechałem na przystanek i doszedłem do szkoły, było koło 8.40. Ku mojemu zaskoczeniu szkołą była zamknięta z powodu obfitych opadów śniegu i niskiej temperatury (dzień wcześniej było koło -15). Wszyscy o tym wiedzieli ale mi nikt nie raczył powiedzieć. Do domu wracałem kolejne 1,5 godziny.
