Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


Pojechałam ze znajomymi na zakupy. Zaparkowałam po sklepem


Pojechałam ze znajomymi na zakupy.

Zaparkowałam po sklepem, pooglądaliśmy pare rzeczy i wyszliśmy.

Zapaliłam auto, chcę ruszyć, ale nic z tego.

Samochód kilka razy zgasł, ale ja nadal próbowałam.

Stwierdziłam, że zakopaliśmy się i kazałam koledze iść popchać samochód.

On pchał, ja dodawałam gazu, ale nic z tego.

Za chwilę powiedział, żebym dodawała więcej gazu, bo koła się nie ruszają nawet.

Po kolejnej, nieudanej próbie powiedziałam, żeby kolega spróbował wyjechać, a ja będę pchać.

On wsiada do samochodu i mówi mi, że nie spuściłam hamulca ręcznego.





REKLAMA


Ja z "przyjaciółką"pożyczamy sobie wszystko


Ja z "przyjaciółką" pożyczamy sobie wszystko.

Kaśka wyszła na chwilę do toalety.

Zapomniałam telefonu, a koniecznie chciałam porozmawiać z chłopakiem.

Krzyknęłam jej tylko,że "pożyczam telefon".

Wykręciłam z JEJ telefonu numer mojego chłopaka.

Po dłuższej chwili odebrał :

"No co tam kotku?" Dodam, że Kaśka tłumaczyła to zdolnościami telepatycznymi Michała...





REKLAMA


Moja dziewczyna ostatnio notorycznie odmawia mi


Moja dziewczyna ostatnio notorycznie odmawia mi (rewelacyjnej w jej wykonaniu) oralnej miłości, ponieważ przeczytała na pewnym portalu, że "ta zabawa" zwiększa ryzyko zachorowania na raka krtani.

Dziękuję Panom ekspertom!





REKLAMA


Mieszkam na Śląsku, na wsi i codziennie dojeżdżam jakieś 35min


Mieszkam na Śląsku, na wsi i codziennie dojeżdżam jakieś 35min (15 km) do szkoły PKSem. Autobusy kursują co godzinę. Miałem na 7 do szkoły (a że dzień wcześniej nie byłem w szkole) więc jak za każdym razem poszedłem na autobus o 6. Było jakieś -10 stopni a autobus spóźniał się dobre 30 min. Większość porozchodziła się do domów ale mi się nie opłacało bo mam koło 15 min do domu a następny autobus jechał już o 7. Gdy już wyczekałem kolejne pół godziny, wsiadłem do jakże upragnionego autobusu. Ale jak to w zimie bywa były duże korki. Zanim dojechałem na przystanek i doszedłem do szkoły, było koło 8.40. Ku mojemu zaskoczeniu szkołą była zamknięta z powodu obfitych opadów śniegu i niskiej temperatury (dzień wcześniej było koło -15). Wszyscy o tym wiedzieli ale mi nikt nie raczył powiedzieć. Do domu wracałem kolejne 1,5 godziny.





REKLAMA