Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


Zbliżały się urodziny mojego taty


Zbliżały się urodziny mojego taty.

Na allegro jakimś cudem znalazłem dokładnie taki skuter jaki jemu się marzy.

Wygląda dokładnie tak jak zwykły tylko, że jest elektryczny.

Od razu chciałem go kupić jednak na licytacji ktoś ciągle podbijał moją cenę, był to jakiś jeden zawzięty użytkownik.

Dopiero po wygraniu aukcji na urodzinach dowiedziałem się, że tym użytkownikiem był mój starszy brat.

Dzięki temu za prezent dla mojego tatusia zapłaciłem ponad 7 tysięcy, a mogłem za ok 4 tysiące, gdy reszta osób się wycofywała z licytacji.





REKLAMA


Odwiedziłem babcię, której robię zakupy i załatwiam niezbędne


Odwiedziłem babcię, której robię zakupy i załatwiam niezbędne sprawy.

Wczoraj poprosiła mnie, żebym zaniósł do znajomego protetyka jej górna protezę, bo ta niestety jej pękła na pół.

Zawinęła mi ją w chusteczkę, wsunąłem zawiniątko w kieszeń kurtki i poszedłem.

Po drodze wpadłem do swojej dziewczyny na chwilkę.

Zapytała mnie czy mam fajki.

Mówię tak, w kieszeni kurtki, która powiesiłem w przedpokoju.

Poszła.

Wrzask jaki usłyszałem po chwili, uzmysłowił mi, że nie trafiła na kieszeń z papierosami.





REKLAMA


Dwa dni temu, mój ojciec oddał do serwisu auto


Dwa dni temu, mój ojciec oddał do serwisu auto.

Jak to często w Polsce bywa, zawieszenie wymagało remontu.

Pracownicy serwisu ocenili, ze naprawa będzie kosztować ok 3 tys. zł.

Auto ma już osiem lat i takie wydatki nie napawają optymizmem.

Gdy wczoraj, przy odbiorze dostał rachunek na 2850 pomyślał "przynajmniej nie dobiło do 3 tysięcy".

Wyjeżdżając z parkingu uderzył w samochód właściciela warsztatu.

Do wymiany klosz tylnej lampy.

Kosztuje dokładnie 150.





REKLAMA


Od 3 lat zawsze gdy gram w lotto wysyłam jeden zakład z


Od 3 lat zawsze gdy gram w lotto wysyłam jeden zakład z dokładnie taką samą konfiguracją liczb, tak zrobiłam i ostatnio. Kupon miałam przy sobie w portfelu. Nigdy nie wygrałam niczego powyżej "trójki", nie przejmowałam się tym jednak i czasami, jeśli miałam nadprogramowe kilka złotych w kieszeni grałam, z nadzieją, że tym razem może się uda trafić. Ostatnio jadąc autobusem na uczelnię padłam ofiarą kieszonkowca. Nie zmartwiłam się tym jakoś szczególnie, skradziony portfel był dosyć stary a w środku miałam kwotę poniżej 10zł... i ów kupon. Poczucie straty nadeszło odrobinę później- w wieczór losowania. Po 3 latach układ 6 cyfr zapadł mi w pamięć, później jeszcze upewniłam się sprawdzając stare kupony. Trafiłam "piątkę". Nieco ponad 5 tysięcy przeszło mi koło nosa.





REKLAMA