Na światłach wjechała we mnie babka, bo

Na światłach wjechała we mnie babka, bo zapatrzyła się w telefon. Jakimś cudem nic mi się nie stało, ale auto do kasacji. Rzeczoznawca z wypożyczalni zaproponował mi 10 tysięsy złotych odszkodowania, a mój ojciec wykrzyknął, "Haha. To znacznie więcej niż dałeś za tego złoma co?". Rzeczoznawca przeprosił i po dłuższej chwili wrócił mówiąc, że więcej niż 6 tysięcy nie może zaproponować.
