Pracuję w ubezpieczeniach i naprawdę mało

Pracuję w ubezpieczeniach i naprawdę mało rzeczy potrafi mnie zaskoczyć. Dzisiaj przyszła do biura Pani z dzieckiem na umówione spotkanie i przepraszała za spóźnienie, ale niespodziewanie musiała zabrać ze sobą dziecko, bo jest chory i nie ma go z kim zostawić. Chłopczyk naprawdę wyglądał bardzo niewyraźnie i potwornie marudził, że źle się czuje podczas całego naszego spotkania. w końcu puścił potwornego pawia, którego mama złapała w locie, a odpryski strzeliły mnie w twarz. Kobieta krzyczała na Młodego, że mógł się jeszcze chwilę powstrzymać, a na mnie, że nie podałam jej odpowiednio szybko wiadra.
