W tym roku rozpocząłem służbę w policji

W tym roku rozpocząłem służbę w policji.
Podczas spotkania wigilijnego z rodziną, moja babcia tradycyjnie rozdawała wszystkim swoim wnukom zarówno dorosłym jak i dzieciom świąteczne czekoladki.
Tym razem ja nie otrzymałem żadnej a moja "kochana" babunia tłumaczyła się:
"Ty Kamilku nie możesz dostać ponieważ psy nie mogą jeść czekolady".
Latem usłyszałam, zawodzącego kota

Latem usłyszałam, zawodzącego kota.
Byłam przekonana, że to nasz sierść znowu starł się z jakimś innym okolicznym kotem.
Otworzyłam drzwi i wtedy do środka wpadł wpierw nasz kot, a tuż za nim wkurzony kogut! Dodam tylko, że mieszkamy w mieście, a w okolicy nie ma żadnych gospodarstw.
Pół dnia wisiałam na telefonie, żeby ktoś zabrał tego przeklętego ptaszora.
Po wielu miesiącach desperackich prób znalezienia zgubionego

Po wielu miesiącach desperackich prób znalezienia zgubionego kolczyka do pary, wkurzona wyrzuciłam tego, który mi został.
Parę dni później, próbując wyciągnąć zabawkę dla kota spod kanapy znalazłam kolczyk zaczepiony o spód kanapy.
Moja matka jest typowÄ… pedantkÄ…, do tego to ten typ osoby

Moja matka jest typową pedantką, do tego to ten typ osoby, według której wszyscy powinni się dostosować do niej.
Pewnego dnia miała operację na żylaki i bardzo źle znosiła, że średnio może się ruszać. Z siostrą starałyśmy się jej pomóc jak mogłyśmy, ale chyba było to niewykonalne.
Zrobiłyśmy obiad. Mama nie wyglądała na zachwyconą, ale zaczęła jeść. W obiedzie przypadkiem znalazł się włos (nasza wina, ale cóż, każdemu się zdarza). Zaczęła płakać i krzyczeć, że ona tego nie będzie jadła, że tu jest brudno, że o nic nie dbamy. Jedzenie wyrzuciła i obraziła się do wieczora.
Następnego dnia zrobiłyśmy wszystko, co chciała. Jednak koło wieczora moja siostra wyszła na urodziny koleżanki, a my zostałyśmy same. Mama wpadła w szał, że jest brudno i niepoodkurzane. Powiedziałam, że przecież odkurzałyśmy TEGO SAMEGO DNIA. Dosłownie kilka godzin wcześniej. wtedy wpadła w histerię, że sama nic nie może zrobić, że jej w niczym nie pomagamy, że tu jest syf i w ogóle wszystko robimy najgorzej. Próbowałam ją uspokoić, ale się nie dało. Próbowałam zadzwonić do siostry(to ona wdała się w matkę, więc łudziłam się, że będzie wiedzieć, co zrobić), to się wkurzyła, że mam się tym zająć, bo ona ma imprezę urodzinową. Ale w końcu chyba ją tknęło sumienie i wróciła do domu.
Akurat wtedy, by zobaczyć scenę, gdzie ja zirytowana latam z odkurzaczem, a nasza mama leży na kanapie prawie w histerii i płacze (na tym etapie już nie wiem nawet, dlaczego).
Jej pierwsza reakcja? Uznała, że to moja wina i też zaczęła się na mnie wydzierać.
A ja już naprawdę nie wiedziałam, co mam zrobić, by ktokolwiek w tym domu był zadowolony.
