Latem usłyszałam, zawodzącego kota

Latem usłyszałam, zawodzącego kota.
Byłam przekonana, że to nasz sierść znowu starł się z jakimś innym okolicznym kotem.
Otworzyłam drzwi i wtedy do środka wpadł wpierw nasz kot, a tuż za nim wkurzony kogut! Dodam tylko, że mieszkamy w mieście, a w okolicy nie ma żadnych gospodarstw.
Pół dnia wisiałam na telefonie, żeby ktoś zabrał tego przeklętego ptaszora.
