W jednej z bliskowschodnich placówek firmy w której pracuję - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA




W jednej z bliskowschodnich placówek firmy w której pracuję

W jednej z bliskowschodnich placówek firmy w której pracuję pojawił się dość poważny problem i musiałem natychmiast udać się tam. O godzinie 14:30 dowiedziałem się, że o 15:30 muszę już być na lotnisku. Pojechałem więc natychmiast do domu, złapałem pierwszy z brzegu plecak, wrzuciłem do niego jakieś ciuchy, złapałem torbę z laptopem i pognałem na lotnisko. Na szczęście zdążyłem i w samolocie mogłem spokojnie zająć się planowaniem rozwiązania problemu. Gdy wylądowałem i przechodziłem przez kontrolę zostałem zatrzymany. Myślałem, że być może pojawiły się jakieś problemy z moją wizą. Nie dowiedziałem się jednak nic więcej bo obsługa lotniska nie chciała mi powiedzieć żadnych szczegółów, a potem przez pół godziny byłem zamknięty w jakimś pokoiku pilnowanym przez ochroniarza nie znającego ani słowa po angielsku. Pojawiła się policja i zostałem zabrany na komisariat. Na miejscu również nikt nie znał angielskiego ale na szczęście kilku "znało"odrobinę rosyjski. Dowiedziałem się, że w moim plecaku były minimalne ilości narkotyków. Nie bardzo wiedzieli co ze mną zrobić bo znaleźli na prawdę bardzo małą ilość. Spędziłem więc kilka dni w areszcie. Na szczęście ambasador wyciągnął mnie w jakiś sposób z aresztu, a firma w której pracuję zapewniła mi powrót do kraju. Gdy dotarłem do Polski okazało się, że mój 16-letni syn od kilku miesięcy ćpa, stąd narkotyki pojawiły się w plecaku.




REKLAMA


Jadłem posiłek w KFC, za który płaciłem kartą

Jadłem posiłek w KFC, za który płaciłem kartą.

Po skończonym posiłku kulturalnie wyrzuciłem tacę razem ze śmieciami, paragonem i kartą do kosza.

Zorientowałem się po 10 minutach.

Kolejne 20 minut spędziłem grzebiąc w koszu w poszukiwaniu karty...





REKLAMA


Wsiadłem do autobusu MPK, w którym jechała gromada dzieci

Wsiadłem do autobusu MPK, w którym jechała gromada dzieci, na oko 7-8 letnich, najwidoczniej jakaś klasa z podstawówki.

Kilka przystanków później wysiadali, zauważyłem wtedy dzieciaka, który nie idzie za nimi.

Chcąc mu pomóc wziąłem go, wystawiłem z autobusu i powiedziałem, żeby poszedł za swoimi kolegami.

Drzwi się zamknęły i autobus odjechał.

Chwilę później przyszła jakaś roztrzęsiona kobieta, która zaczęła pytać wszystkich w koło, gdzie jest jej synek, bo na chwilę spuściła go z oka, żeby kupić bilety u kierowcy.

Tak, to był ten dzieciak.

Jeszcze nigdy tak szybko nie spieprzałem z autobusu jak wtedy.





REKLAMA


Moja synowa nauczyła mojego 4-letniego wnuczka

Moja synowa nauczyła mojego 4-letniego wnuczka, żeby zanosił się płaczem i krzyczał "Ja nie jestem dla ciebie wystarczająco dobry?!" ilekroć spytam się jej, czy zamierzają z synem mieć drugie dziecko.





REKLAMA


Kilka lat temu zaczęłam swój pierwszy w życiu staż w butiku

Kilka lat temu zaczęłam swój pierwszy w życiu staż w butiku z odzieżą w galerii handlowej.

W drugim dniu mojej pracy odwiedził mnie mój dziadek i w obecności mojej szefowej, 2 innych dziewczyn i kilku klientek zaczął zapewniać, że będę dobrą pracownicą ponieważ nigdy w życiu nie byłam na żadnej imprezie, nie mam chłopaka i jestem dziewicą więc nie przyniosę im wstydu.

Mój wymarzony staż diabli wzięli po tym jak ktoś rozwiesił wszędzie kartki z informacją, że "w butiku tu i to pracuję W. zawsze dziewica".





REKLAMA