Mój facet często wyjeżdża. Kiedyś po prawie miesiącu

Mój facet często wyjeżdża. Kiedyś po prawie miesiącu nieobecności w domu dał znać, że będzie na miejscu wczesnym rankiem, powiedzmy w piątek. W piątek siódma rano ktoś puka zawzięcie do drzwi. Zerwałam się z łóżka i w koszulce, która więcej odsłania niż zasłania, pędzę do drzwi. Zerkam przez judaszka. Na tle rozświetlonego słońcem okna na korytarzu, widzę wysokiego mężczyznę z burzą włosów i dwoma torbami w ręce. Wyskoczyłam z radosnym piskiem na korytarz i rzuciłam się na szyję... gościowi, który przywiózł propan-butan w dwóch niebieskich butlach.- No tak to mnie jeszcze nikt nie przywitał - skomentował pan, z szerokim bananem na ryjku, jak zwiewałam się ubrać.
