Sam nie wierzę w to co się stało, ale opiszę

Sam nie wierzę w to co się stało, ale opiszę. W firmie w zasadzie przez cały rok mamy praktykantów z różnych - mniej lub bardziej związanych z naszą branżą kierunków. Wykonują oni typowe prace biurowe - przepisują tabelki, piszą pisma, kserują papiery i takie tam. Od 2 tygodni mamy dziewczynę (Agatę), która nie radzi sobie z prostymi pracami umysłowymi więc raczej pozwalamy jej się tylko przyglądać jeśli chodzi o poważniejsze zadania. Ale jak trzeba to bierze się ją do pomocy bo chętna do pracy jest. Od rana w firmie biegamy z jęzorami do pasa, bo się deadline zbliża, a w piątek ciężko cokolwiek załatwić po 12. Z samego rana przed wyjściem szefa udało mi się zdobyć jego podpis pod ważnymi dokumentami (dla Unii Europejskiej), które musiały zostać jak najszybciej przesłane do klienta. Sam nie miałem czasu lecieć do kumpla żeby przefaksował i schował oryginał, ale akurat Aga była wolna, więc dałem jej papiery, podyktowałem fax klienta i poprosiłem żeby zaniosła i przekazała sprawę kumplowi. Pół godziny później kumpel dzwoni i pyta co z dokumentami które miał dostać. Zdziwiony, że sprawa jeszcze nie załatwiona, pytam Agi o co chodzi. Okazało się, że kumpla akurat w pokoju nie było, więc żeby pokazać swoją przydatność dla firmy Aga sama próbowała przefaksować dokumenty - niszczarką do papieru...
