Historia dzieje się wtedy, kiedy do małych dzieci przychodzi

Historia dzieje się wtedy, kiedy do małych dzieci przychodzi Święty Mikołaj.
Razem z żoną i 6-letnim synem wybraliśmy się do moich teściów na obiad wigilijny.
Żona ma również brata - alkoholika, generalnie trudny temat w rodzinie.
Ów brat też był na obiedzie.
Składając życzenia, wznieśliśmy symboliczny kieliszek.
U alkoholika, jak to po długiej przerwie ręka się trzęsie. Syn przerażony, gały wielkie, ale zachowuje spokój i jak się nam zdawało, ma wyczucie.
Po dosłownie minucie, kiedy się otrząsnął, zaczął naśladować swojego wujka i najlepiej jak potrafił trzęsącą się ręką celował kubkiem do buzi.
