Cały dzień w pracy, odliczałem minuty i sekundy do końca

Cały dzień w pracy, odliczałem minuty i sekundy do końca, aby wsiąść wreszcie na rower, pojechać nad Wisłę i wypić zimne piwo.
Udało się, wsiadłem na rower i po przejechaniu 100 metrów zerwał się łańcuch, kiedy robiłem podjazd na stojaka pod górę, wybiłem sobie 2 zęby o kierownicę.
