Moje liceum każdej zimy organizowało wyjazd na narty

Moje liceum każdej zimy organizowało wyjazd na narty. Pojechało nas jakieś 60 osób. Już pierwszego dnia kilka z nich zaczęło wymiotować i źle się czuć, codziennie było coraz więcej chorych. Mnie to jakoś omijało. Dwa dni przed wyjazdem opiekunowie stwierdzili, że wrócimy wcześniej - chorzy dużym autokarem, a zdrowi (jakieś 15 osób) busem. W autokarze podróż minęła spokojnie, za to w busie porzygał się chłopak siedzący obok mnie. Zapach nie do opisania - do końca jazdy siedziałam przy otwartym oknie, z którego leciało lodowate zimowe powietrze, z chusteczką zapachową przy twarzy. Bonus? Zaczęłam chorować zaraz po powrocie do domu.
