Rok temu przygotowałem na śmigus-dyngus pułapkę

Rok temu przygotowałem na śmigus-dyngus pułapkę. Mieszkam na piętrze w dwurodzinnym domku i wchodzi się do mnie osobną klatką schodową. Wiedziałem, że w lany poniedziałek wcześnie rano przyjedzie do mnie szwagier. Pół dnia poświęciłem na zamocowanie nad drzwiami wejściowymi do domu mechanizmu, który powodował po otwarciu drzwi wylanie na wchodzącego dwóch piętnastolitrowych wiader wody.
Rano w poniedziałek zadzwonił domofon. Nawet nie sprawdzając kto dzwoni, zwolniłem zamek. Na schodach rozległ się rumor, odgłos chluśnięcia wodą i głośne przekleństwa. Pokładając się ze śmiechu, otworzyłem drzwi do mieszkania i… zobaczyłem dwóch przemoczonych i wściekłych jak diabli policjantów. Okazało się, że poprzedniej nocy niedaleko napadnięto i ciężko pobito młodą kobietę i policjanci obchodzili okoliczne domy w poszukiwaniu świadków.
Dziś, rok po zajściu, dostałem wezwanie do prokuratury w celu przesłuchania jako oskarżony z par. 1 art. 222 kodeksu karnego: „Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.”
Odeszła mi ochota, aby w tym roku kogokolwiek polać wodą…
