Niegdyś, będąc zapalonym akwarystą, ku wielkiemu niezadowoleniu

Niegdyś, będąc zapalonym akwarystą, ku wielkiemu niezadowoleniu mojej mamy (ciągłe zalewanie podłogi, trzymanie rureczników w lodówce itd.) postanowiłem sobie kupić akwarium dość sporej wielkości. Niestety, jako że było to gimnazjum, nie posiadałem prawka (ani zbyt wiele siły) i musiałem przetransportować je środkami komunikacji miejskiej. Naszarpałem się jak dziki wół przy samym wchodzeniu do autobusu (mina kierowcy- bezcenna) następnie jeszcze kawałek tarmosząc je pod sam dom. Kiedy to już niemal pod drzwiami zastanawiałem się, gdzie je ukryć przed rodzicielką, zauważyłem nikogo innego jak właśnie mamę, wyglądającą na mnie przez drzwi balkonowe. Stawiając kolejny krok, przypierniczyłem moim nowym nabytkiem o schody. Mało nie zemdlałem z wściekłości.
