Byłem ze "swoją" 6 lat

Byłem ze "swoją" 6 lat.
Pomyślałem - pora się ustatkować.
Jako że nie lubiła zimy itp. chciała bardzo wyjechać na porządne wakacje gdzieś do ciepłych krajów.
Bingo! Pół roku kombinowałem, odkładałem kasę na wszystkiego możliwe sposoby (oczywiście żeby niczego podejrzewała), zero własnego urlopu, co by na urodziny(styczeń) sprawić jej niespodziankę(wakacje oświadczyny).
Tydzień po moich urodzinach(listopad) rozstała się ze mną twierdząc, że ostatnio nam się nie "kleiło".
Po dwóch miesiącach zamieszkała z innym.
