Był mój ślub. Wszystko było doskonale

Był mój ślub. Wszystko było doskonale, gdybym po porannym obudzeniu na swojej twarzy nie zobaczyła "pięknego" wysypu opryszczki.
7 średniej wielkości bąbli szpeciło moją twarz, cholernie przy tym boląc.
Żaden makijaż tego nie zakrył.
Poszłam na ślub z opuchniętą i czerwoną dolną wargą.
W czym wpadka? Pocałunek był jednym z najgorszych w moim życiu, a goście patrzyli na mnie z obrzydzeniem.
Życzenia i całusy dostawał mój luby, a ja stałam z boku znosząc wzrok wszystkich ludzi.
