Parę dni temu poszłam do fryzjera, żeby podciąć, za długą już

Parę dni temu poszłam do fryzjera, żeby podciąć, za długą już grzywkę.
Usiadłam w fotelu, powiedziałam o co chodzi i pani fryzjerka wyjęła (zamiast standardowo nożyczek) maszynkę do golenia - ok, nic nie mówiłam, bo przecież chyba wie co robi.
No i rzeczywiście, po chwili moja grzywka była idealnie równo przycięta, choć nie mogłam się pozbyć wrażenia, że coś jest nie tak... podziękowałam, zapłaciłam i wyszłam.
W domu przeglądając się jeszcze raz w lustrze zorientowałam się co było 'nie tak'.
Pani fryzjerka, przypadkiem, poza podcięciem grzywki zafundowała mi darmowe golenie brwi.
