Jechałem na uczelnię, miałem egzamin

Jechałem na uczelnię, miałem egzamin. Po drodze zahaczyłem o stację benzynową. Gdy próbowałem otworzyć bak, okazało się że zamek zamarzł. Nie miałem odmrażacza, lecz wpadłem na pomysł: Wziąłem kieliszek (jedyne naczynie jakie znalazłem w schowku) i nalałem do niego płynu ze spryskiwacza a następnie polałem nim zamek. W końcu puścił, zatankowałem i pojechałem. Jadę, aż tu nagle podjeżdża do mnie radiowóz i policjant macha żebym zjechał na pobocze. Zjechałem, podchodzą do mnie z alkomatem i każą dmuchać. Dmucham - 0. Panowie zdziwieni, wezwali inny radiowóz. Przyjechał po prawie godzinie, dostałem inny rodzaj alkomatu. Dmucham - znowu zero. Zapytałem wprost o co im chodzi. Odpowiedzieli, że ktoś zadzwonił i powiedział, że widział jak piłem wódkę na stacji benzynowej. No tak, kieliszek w ręce miałem, ale nie było w nim wódki, tylko płyn ze spryskiwacza i bynajmniej go nie piłem. Powiedziałem to policjantom, oni mnie przeprosili za kłopot i odjechali. Gdzie wpadka? Na egzamin nie zdążyłem, a uczyłem się.
