Moja żona jest

Moja żona jest "oczkiem w głowie"tatusia i trzech starszych braci (dwóch policjantów i wojskowy). Jej rodzina nigdy nie darzyła mnie sympatią. Po dwóch tygodniach służbowego wyjazdu wróciłem do domu. Żona poszła do szpitala na umówione badania, a mój brat przyszedł w odwiedziny. Akurat brałem prysznic gdy zadzwonił telefon i brat odebrał. Potem powiedział mi że dzwoniła moja teściowa. Jakieś 45 minut potem rozległo się łomotanie do drzwi. Otworzyłem i zanim zdołałem się odezwać zostałem powalony na podłogę, skuty i postawiony pod ścianą przez rozwścieczonych braci i tatusia mojej żony. Po wyjaśnieniach okazało się, że jak teściowa dzwoniła i spytała się czy jest moja żona brat odpowiedział, że poszła do szpitala. A gdy zapytała co się stało, brat postanowił zażartować i powiedział: "Krzysiek z delegacji wrócił i okazało się że jego kapcie są inaczej rozdeptane. No to jej ostro przylał że mu rogi doprawia."To teściowej wystarczyło do wezwania rodziny do "ratunkowej"interwencji. Teść i szwagrowie nawet mnie nie przeprosili, siedziałem razem z nimi skuty kajdankami aż do powrotu żony. Teść powiedział, że to ma być dla mnie nauczka, żeby mi nigdy do głowy nawet myśl nie przyszła, że mógłbym ich Krysię skrzywdzić.
