Na lekcji angielskiego zostałam poproszona przez nauczycielkę o

Na lekcji angielskiego zostałam poproszona przez nauczycielkę o przyniesienie dziennika, który był w sali biologicznej, gdzie miała zajęcia druga część klasy. Wchodzę tam, mówię "dzień dobry"oraz, że chciałabym prosić o dziennik. Nauczycielka zmroziła mnie wzrokiem i odrzekła, że nie można dawać dziennika uczniom. Wiedząc, że przy niej mogę sobie pozwolić na mały żart, powiedziałam, że schowam go pod bluzkę. Biolożka zrobiła oburzoną minę, a po klasie przeszedł szmer. Dodałam, że naprawdę będę uważać, żeby mnie nikt z nim nie złapał-bez skutku. W końcu któryś z kolegów szepnął moje imię i wskazał na ostatnią ławkę. Gdy spojrzałam w tamtym kierunku, ujrzałam zagniewaną twarz dyrektorki, która przyszła na niezapowiedzianą kontrolę... Parę tygodni później weszłam spóźniona na matematykę. Zauważyłam, że nauczyciel rozdaje kartkówki. Spojrzał na mnie i spytał czemu nie siadam, czy to nie moja klasa. Odpowiedziałam, że faktycznie, pomyliłam sale. Pomyślałam, że opłaca się dostać nieobecność zamiast jedynki. Gdy chwyciłam za klamkę, żeby otworzyć drzwi i wyjść, cała klasa chórem krzyknęła moje imię. Odwróciłam się i ujrzałam znajomą twarz w ostatniej ławce...
