To było już dość dawno temu, wyjechałam na delegację, a mąż

To było już dość dawno temu, wyjechałam na delegację, a mąż został sam.
Niestety sam nic nie ugotuje a, że delegacja wypadła nagle nie zdążyłam mu nic ugotować, moja mama powiedziała ,że przyniesie mu jego ulubione danie w słoikach, które sama przygotuje. Zadowolona pojechałam.
Wracam za 3 dni a w domu totalny syf - wszędzie opakowania po pizzy.
Gdy się spytałam czemu nie jadł jedzenia od mojej matki tylko zamawiał pizze odpowiedział, że słoików nie da się odkręcić.
Po rozmowie z matką okazało się, że szczelnie zamknęła słoik i PODKLEIŁA go kropelką, żeby mój mąż się nie dostał się do jedzenia.
